sobota, 20 października 2018

Ślubny/dzienny makijaż

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę z makijażem, który uchodzić może zarówno za ślubny, jak i dzienny. Jest to subtelny cutcrease, mat z błyskiem. Całość delikatna, świeża, dziewczęca.










Produkty, których użyłam, to:
cienie z paletki Makeup Revolution Nudes (czekoladka)
cielista kredka Nude Eye Pencil od Lovely
sztuczne rzęsy Ardell Demi Wispies Black
tusz do rzęs False Lashes Mascara od Lovely
pomada do brwi Perfect Brow Creme Gel Pot od Avon w odcieniu deep brown

xoxo



wtorek, 16 października 2018

InstaGlam, czyli paletka BeautyVTricks x Miyo

Witajcie Kochani :*

23 września byłam na targach Beauty Days w Ptak Expo w Nadarzynie. Przy tej okazji udało mi się kupić tak rozchwytywaną aktualnie paletkę InstaGlam - kolaboracja mega utalentowanej Vanessy i Miyo. O targach słów kilka - padaka totalna. W tym samym czasie miały miejsce inne targi, Beauty Forum. Tak, na tych drugich targach były wszystkie znane, ukochane przeze mnie firmy. Nie wiem jaki, za przeproszeniem, nieogarnięty człowiek zorganizował dwa wydarzenia o podobnej tematyce w tym samym czasie. Na targach, na których byłam, jedyne znane mi marki, to Pierre Rene, Ecocera, Batiste, Revlon (ale niestety od strony fryzjerskiej) oraz Fale Loki Koki. Przerażającą większość stanowiły marki azjatyckie, o których nawet nie słyszałam. Apogeum wszystkiego była Pani, która wprost nam powiedziała, że absolutnie nie zna asortymentu własnego stoiska i mamy sobie grzebać sami. Miałam ochotę parę razy po prostu odejść od stoiska, tak niekompetentna była ta Pani. Koleżanka jednak chciała kupić parę rzeczy do salonu, zmuszona więc byłam zostać. Na koniec Pani dała do siebie kontakt - okazało się, że jest przedstawicielem handlowym tejże firmy. Ręce opadają!!! Na targach nie było nawet Inglota, nawet Semilaca, które to są zawsze, na każdym evencie, nawet na największej padace. No ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda - bilet dostałyśmy w prezencie (mieszkam w okolicach Rzgowa - "Ptak Fashion City" xD). Przynajmniej mam paletkę, którą mogę dzisiaj zrecenzować. Przejdźmy więc do meritum :)






Paletka zamknięta jest w kartonowym pudełku. Na nim mamy wszystkie niezbędne informacje dotyczące składu, gramatury, produkcji itd. Sama paletka również jest kartonowa, z przodu mamy rysunek samej Vanessy, z tyłu krótka adnotacja oraz skład cieni. No co ja mam więcej dodawać - graficznie paletka prezentuje się pięknie! A w środku?


W środku paletka ma sporych rozmiarów lusterko (ja nad swoim mam autograf cudownej Vanessy ;) Mieści w sobie 15 przepięknych cieni, których swatche macie poniżej <3






Czyż nie prezentują się zacnie? Te cienie są niesamowite! Blendują się jak marzenie, praca z nimi jest czystą przyjemnością. Nie ma problemu z przenikaniem się cieni, kolor na powiece jest dokładnie tak intensywny, jak widzicie na swatchach. Maty są obłędne, a błyszczące... ojej, masełko <3 Jedyny cień, którego nie użyłam z całej palety, to czarny, ale, emm... hello? To je wungiel, to musi być sztos!

Poniżej trzy makijaże, w których użyłam prawie wszystkich (tylko czarnego nie) cieni :) Pierwszy makijaż niestety musiałam rozjaśnić, bo malowałam przy wstrętnym żółtym świetle, późnym wieczorem :(
Obiecałam w poprzednim poście, że przybliżę Wam nową technikę, którą ćwiczę. Cóż, będziecie musieli jeszcze trochę poczekać - muszę dokładnie sobie zaplanować, jak taki post ma wyglądać. Tymczasem zapraszam do obejrzenia makijaży :)
































Czy polecam paletkę? O mamuniu, taaak! To jest sztosiwo wszystkich sztosów ever! Dla tych, którym nie udało się dorwać paletki, Vanessa wywalczyła od Miyo kolejną partię paletek. Będzie to trzeci, największy, zarazem ostatni rzut, więc przygotujcie się. Obserwujcie Instagrama Vanessy, żeby być na bieżąco :) Wielkie gratulacje dla tej przesympatycznej dziewczyny, którą miałam szczęście poznać i poprosić o podpisanie paletki na targach :)

xoxo



piątek, 12 października 2018

Burgundowe smoky ze złotym akcentem

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę z makijażem, który już pojawił się w 2017r na moim Instagramie. Ostatnio chciałam zobaczyć swój postęp, więc spróbowałam go wykonać raz jeszcze. Progres widzę, nie przeczę. Nie spoczywam jednak na laurach, ćwiczę cały czas. Ponadto sprawdzam nową technikę, ale o niej więcej w kolejnym poście :) Tymczasem zapraszam do oglądania!




Kosmetyki, których użyłam, to:
cienie z paletki Makeup Revolution Nudes i Rose Gold (czekoladki)
cienie z paletki GlamBOX edycja I
czarna kredka od Eveline
złoty eyeliner od Golden Rose
tusz do rzęs False Lashes Mascara od Lovely
pomada do brwi Perfect Brow Creme Gel Pot od Avon w odcieniu deep brown

Przy takich makijażach treningowych nie używam bazy. Nakładam korektory, których chcę się jak najszybciej pozbyć i gruntuję tanim pudrem. Po zdjęciach makijaż jest zmywany, więc nie ma sensu zużywać nie wiadomo jakich kosmetyków. Plus jest taki, że wiem, jak cienie i inne produkty faktycznie się zachowują bez żadnych wspomagaczy w postaci bazy :)

xoxo