środa, 31 sierpnia 2016

Zoeva Cocoa Blend + makijaż

Obiecany post, którego niestety nie udało mi się wrzucić przed urlopem. Dzisiaj przyjrzymy się trochę bliżej palecie Zoevy Cocoa Blend.


Opakowanie palety jest przepięknym połączeniem chłodnego brązu ze złotem. Jest kartonowe, zamykane na magnes, z czym się po raz pierwszy spotkałam. Do tej pory w moich zbiorach gościły klasyczne plastikowe palety zamykane na zatrzask - miła odmiana. Ponadto paleta jest wsuwana w kartonowe pudełeczko, co jest dodatkowym zabezpieczeniem przed zniszczeniami. Z tyłu opakowania mamy umieszczone informacje dotyczące składu cieni, wagi, producenta oraz daty ważności (36 miesięcy od otwarcia).


Kolory w palecie są przepiękne. Ich jakość, jak i trwałość, jest powalająca. Aplikacja cieni jest tak przyjemna, że ma się ochotę kosmetyk dokładać i dokładać, i rozcierać, i dokładać, i rozcierać, i tak w nieskończoność. Paleta zawiera 4 matowe cienie, jeden matowy z drobinkami i 5 "świecących" cieni. Idąc po kolei od lewej do prawej mamy tutaj Bitter Start - matowy jasny, mleczny beż, Sweeter End - liliowo-różowy, opalizujący na złoto, Warm Notes - czerwony z malinowymi tonami, lekko opalizujący, Subtle Blend - ciepły perłowo złoty brąz, Beans Are White - cień, którym się mocno zdziwiłam: nie jest to czerń, ale bardzo ciemny matowy brąz, Pure Ganache - klasyczne złoto, Substitute For Love - mleczny matowy karmel z delikatnymi drobinkami nie rzucającymi się w oczy, Freshly Toasted - można rzecz, że jest dopełnieniem mlecznego karmelu: matowy karmel z czerwonymi tonami, Infusion - cień, który jest tak piękny, że aż nie mam na niego pomysłu: jest bardzo ciemny (mogę się pokusić o stwierdzenie, iż jest to odcień ton jaśniejszy od czerni) ze złotymi (niektórzy mówią nawet, że fioletowe też są) drobinkami, na skórze można wychwycić nawet zielone opalizowanie, Delicate Acidity - chłodny fiolet, roziskrzona lawenda.



Powyżej dwa zdjęcia ze swatchami na łapce. Niestety maty trochę "umarły" na zdjęciu - szkoda, bo są naprawdę niesamowite... Cóż, kapryśny aparat, ot co.

Byłam tak podekscytowana zakupem, że długo myślałam nad makijażem - pomysłów było tyle, że nie byłam w stanie zrealizować żadnego! W końcu padło na klasyczne brązowe smokey ze złotą cieniowaną kreską (które pojawiło się już na moim Instagramie).






Ja w tej palecie jestem już zakochana i daję jej miliard punktów na dziesięć :)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Dwie bardzo ważne kwestie zdrowotne, czyli trują nas i jedna wielka ściema

Dzisiaj niekoniecznie makijażowo, a kosmetyczno-zdrowotnie. Przygotujcie się na dłuugi post, wszystkie źródła zostaną wyszczególnione, gdyby ktoś był ciekaw, a i plagiatu bezczelnego nie było :)

"Nie łącz ogórka z pomidorem!" - kto z nas tego nie słyszał? Ale dlaczego? Na to pytanie nikt mi nie potrafił odpowiedzieć, za to zawsze słyszałam wymijające "Nie pamiętam dlaczego, ale nie można". No więc postanowiłam trochę pogrzebać. Za głęboko nie musiałam się zapuszczać w odmęty internetu, żeby znaleźć uzasadnienie tej dziwnej rezygnacji z jakże smacznego połączenia. Okazuje się, że zielone ogórki niszczą witaminę C (1 łyżeczka soku z ogórków jest w stanie zneutralizować witaminę C zawartą w 3 litrach soku pomidorowego), a to wszystko przez zawartość enzymu zwanego askorbinazą - przyczynia się on do utleniania witaminy C. Aby zatrzymać ten proces, należy zmienić środowisko na kwaśne, a więc dodać octu. Jeśli chodzi o ogórki kiszone, sprawa ma się zupełnie inaczej - przez to, że zawierają witaminę C, można je jeść spokojnie. Ogólnie panuje zasada, aby jeść warzywa kolorystycznie, a więc zielone z zielonymi, czerwone z czerwonymi itd :)

http://i.iplsc.com/ekspresowe-ogorki-marynowane-z-kminkiem/0004FSRNE1XON6VY-C122-F4.jpg

Ostatnio trafiłam na informację, jakoby ogórki były przyjemnością smakową pozbawioną wszelkich wartości odżywczych. Trochę mnie to zdziwiło, a jednocześnie delikatnie zmartwiło, gdyż rozpoczynając swoją "wegetariańską" przygodę, ogórek zielony gościł w większości moich posiłków. Znowu stwierdziłam, że nie, słuchać nie będę i sama sprawdzę, co i jak. Tutaj podzielę na dwa punkty dobrodziejstwa ogórka.

Dobry w diecie

Jeśli nie lubisz pić wody, przegryź ogórka! Ogórki składają się w około 96% z wody, toteż dobrze radzą sobie z nawodnieniem organizmu. Z tą cechą związana jest również zdolność do usuwania toksyn z organizmu. No dobrze, ale co z tymi witaminami? W miąższu ogórka znajdziemy witaminę A, witaminy z grupy B (B1, B3, B6), kwas foliowy, cynk, żelazo, potas, fosfor, wapń, sód i magnez. Nie są one niestety w ilości zapewniającej uzupełnienie dziennej dawki witamin i minerałów. Żeby jeszcze bardziej zdołować ogórka, warto wspomnieć, iż najwięcej dobrodziejstw kryje się w i pod skórką - od dziś zakaz obierania ogóraska. Wróćmy do plusów, bo trochę ich jeszcze zostało. Ogórek łagodzi objawy problemów układu moczowego oraz stanów zapalnych. Przez małą ilość kalorii (na 100g przypada 6-8 kcal) świetnie sprawdza się w potrawach dietetycznych. Ma wysoką zawartość błonnika, co wspomaga trawienie i są pomocne w przypadku zaparć. Przez zawartość lariciresinolu, secoisolariciresinolu oraz pinoresinolu pomagają w zapobieganiu niektórych nowotworów, jak np. rak prostaty, rak macicy, rak jajników, rak piersi. Regulują cholesterol, ciśnienie krwi i poziom cukru we krwi. Zawierają hormon niezbędny przy produkcji insuliny przez trzustkę, którego najczęściej brakuje cukrzykom. Zawierają sterole, pomocne przy wysokim poziomie cholesterolu. Są dobre dla osób zarówno z wysokim, jak i niskim ciśnieniem. Sok z ogórka pomaga leczyć dziąsła, a zawarte w nim fitoskładniki pomagają pozbyć się nieświeżego oddechu. Ogórki zawierają krzemionkę, która pomaga naprawić i wzmocnić tkankę łączną, więc dla stawów jak znalazł. W połączeniu z marchewką, mogą leczyć podagrę poprzez obniżenie kwasu moczowego we krwi - dzięki temu także pomagają zachować nam zdrowe nerki. I moja ulubiona perełka - są świetne na kaca!

http://www.niam.pl/rimages/crop/600/450/files/images/PRODUCT/BACKUP/04414795319_ffatfnydyeryqgdywtsl.jpg
Dobry w kosmetyce

Skoro ogórki są praktycznie wodą :P, świetnie nawilżają i naszą skórę. Dodatkowo ich odczyn pH, jest taki sam, jak naszej skóry - świetnie tonizuje. Ogórek świetnie sprawdza się w przypadku cery tłustej, mieszanej i trądzikowej. Dzięki zawartości witaminy K poprawia i wyrównuje koloryt skóry, wygładza cerę, dzięki czemu jest rozjaśniona i promienna. Nie lubisz swoich ciemnych piegów? Spróbuj ogórka (najlepiej w połączeniu z cytryną) - powinien je rozjaśnić. Dzięki zawartości siarki i krzemionki, jest pomocny dla naszych włosów i paznokci. Ogórki łagodzą podrażnienia, dobrze też radzą sobie z wypryskami, dzięki swojemu działaniu bakteriobójczemu. Zmniejsza obrzęki i opuchliznę, toteż kładźmy śmiało ogórka na parę minut na oczy. 
http://4.bp.blogspot.com/-fYkaZJQwjJg/UjFrsJiw3BI/AAAAAAAAA3A/IpL-wTTbO8o/s1600/tumblr_mkzwsa3v4z1rkaz8so1_400_large.jpg

Jakieś maseczki? 

Wszystko tak naprawdę zależy od Twojej wyobraźni i tego, czego potrzebujesz. Bazą niech będzie starty na papkę ogórek. Na zaskórniki dodajemy białko jajko, na podrażnienia jogurt naturalny, regenerująca - łyżeczka miodu. Jeśli chcemy rozjaśnić skórę, dodajemy sok z cytryny. Odświeżająca - dodajmy kilka listków mięty. Jeśli potrzebujemy szybkiego nawilżenia i odświeżenia, nałóżmy plasterki ogórka na całą twarz, szyję i dekolt - NIGDY nie zapominajcie o tym obszarze skóry w codziennej pielęgnacji.

http://sekrety-zdrowia.org/wp-content/uploads/2015/08/ogorek-na-twarz.jpg


Źródła:




http://8.s.dziennik.pl/pliki/8237000/8237582-lono-900-597.jpg

Ostatnio natrafiłam na artykuł, który dość mocno zbił mnie z tropu. No bo jak to: coś, co używamy codziennie jest niebezpieczne dla naszego zdrowia? Jakim cudem?

O co chodzi? O płyny do higieny intymnej. Według lekarzy ginekologów, pielęgniarek czy naukowców, codzienna pielęgnacja tymi kosmetykami jest szkodliwa dla zdrowia. Wszystko za sprawą toksycznych, rakotwórczych substancji, takich jak parabeny, bisphenol A, ftalany, detergenty i pochodne formaldehydu (pamiętacie aferę z odżywką do paznokci Eveline, która powoduje onycholizę? Tak, to ten sam stary, poczciwy formaldehyd).

Cytując z tekstu źródłowego "W czasopiśmie "Epidemiology" zostały opublikowane wyniki badań. Przez sześć lat naukowcy przebadali 41654 kobiet w wieku od 35 do 74 lat. Wszystkie uczestniczki wypełniały kwestionariusze na temat praktyk dotyczących używania produktów do higieny intymnej. Dowiedziono, że używanie tego rodzaju kosmetyków powoduje wzrost ryzyka zachorowania na raka o 80%.".

Kosmetyki te, zamiast pomagać w utrzymaniu prawidłowego pH, nawilżać, łagodzić podrażnienia czy odświeżać, robią niestety wszystko odwrotnie. Wysuszają one miejsca intymne, podrażniają skórę, powodują uczulenia, niszczą naturalną florę bakteryjną i negatywnie wpływają na pH pochwy oraz gospodarkę hormonalną. Jakby tego było mało, najnowsze badania przeprowadzone przez National Institute Environmental Health Sciences, wykazały, że istnieje związek między stosowaniem produktów do higieny intymnej, a zachorowalnością na raka jajników.


http://jakowisko.pl/wp-content/uploads/2015/09/721d948634e43a5b5fbba3203e22e34c.jpg

Po tej lekturze pierwszą myślą było "niemożliwe, pewnie zbadali z 3 produkty i ot, całe badania, reszta kosmetyków jest bezpieczna". Okazało się niestety, że jednak nie. W prawie wszystkich kosmetykach przeznaczonych do higieny intymnej królują w najlepsze detergenty i pochodne formaldehydu. Przerażające jest jednak to, że te składniki tak niebezpieczne dla naszego zdrowia występują zarówno w popularnych, łatwo dostępnych produktach, jak i tych specjalistycznych, dostępnych w aptece. Nie ratują nas nawet wspaniałe napisy "dla kobiet w ciąży", "dla kobiet w okresie laktacji" czy "dla kobiet po porodzie". Wyobrażacie sobie, mając zszyte pęknięte/rozcięte krocze, podmywać się produktami z detergentami? No chyba nie.

W artykule zachęcają nas do używania produktów naturalnych, nie częściej jednak niż 1-2 razy na tydzień. W komentarzach natomiast trafiłam na link do bloga (skopiowany w źródłach), w którym Pani o nicku Sroka dokonuje "rozkładu" składów kosmetyków. Dobrnęłam do połowy posta i jestem naprawdę przerażona nikłą ilością kosmetyków bezpiecznych. Mogę pocieszyć sporą liczbę osób - rossmannowski płyn Facelle jest bezpieczny :)



http://jakowisko.pl/wp-content/uploads/2016/01/451c5a0a88b9fdd8dcab8be5d1578942.jpg


Żródła:


piątek, 5 sierpnia 2016

~Miesięcznik~ Lipiec/sierpień, czyli pęd, Chorwacja, Cocoa Blend i chciejlista

Sierpień będzie jednym wielkim "nie mam czasu na nic". Bo i taka prawda - muszę teraz duuużo dużo pracować, bo prawdopodobnie od 19.08 będę na urlopie. Prawdopodobnie, bo jeszcze nie wiem czy nie zmienić o kilka dni w te czy drugą stronę daty. Planujemy jechać (autostopem!) do Chorwacji, tylko jeszcze nie wiemy którędy :)

http://bi.gazeta.pl/im/b5/2a/11/z17999541IH,Chorwacja--Fot--Shutterstock.jpg

http://mirasol.pl/uploads/admin/Chorwacja.jpg
http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/fauktkpTURBXy9kYzViYmNmNmZiNTMxZDc0ZDgxNTE3ZT
g4OTFhZDFjYy5qcGeSlQMPAM0DZc0B6ZMFzQMgzQHC
http://www.chorwacja.pl/photo/HRM900000-0063.jpg

Nie mogę się już doczekać, to będzie coś cudownego :) No i po raz pierwszy w życiu autostopem - mega!

Z mojej poprzedniej wishlisty udało mi się zakupić paletę Zoeva Cocoa Blend <3 

https://mintishop.pl/product-pol-7337-ZOEVA-Cocoa-Blend-Palette-Paleta-cieni.html
Postaram się jeszcze przed urlopem porobić ogarnięte fotki palety, swatche, pierwsze wrażenia i jakiś makijaż :) Żeby to wszystko miało ręce i nogi, o!

Bardzo mi się spodobało robienie wishlist :D W sierpniu pewnie żadnej zachcianki sobie nie sprezentuję, więc będzie to taka sierpniowo-wrześniowa wishlista :) A jak coś mi się jeszcze przypomni, to sobie dorobię drugą i będę mieć dwie, a co :)

Na Woodstocku byłam, wróciłam żywa i serio, to był jeden z najlepszych moich Woodstocków! Łona, Weber, Grubson - wow wow wow!!!Bring Me The Horizon - brak mi słów, mega! Hey - hm, cóż... Gdyby nie przerywniki, podczas których Pani Nosowska się odzywała, koncert całkiem spoko :P Hektolitry piwa, półgodzinne kolejki do Lidla i do kas, zero czekania do pryszniców, Toi'ki, tysiące ludzi z wymalowanym (w przenośni i dosłownie) hasłem "Miłość, przyjaźń i muzyka", wolność, swoboda, akceptacja, tolerancja... Czemu nie ma więcej takich festiwali? :(

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/65/2011-08_Woodstock_59.jpg
Żałuję, że w tym roku nie udało się niestety pojechać na Audioriver. Chciałabym chociaż raz też pojechać na Openera - nie chcę bazować na opinii innych, że "bananowy festiwal", chcę go sama doświadczyć.

To by było chyba wszystko - miało być podsumowanie lipca, a wyszedł totalny misz-masz sierpniowo-lipcowy :)