poniedziałek, 11 lipca 2016

Sulejów, okulary i Blue Lake

Chyba ustawię sobie automatyczną treść zamieszczaną na początku postu "przepraszam, że nie było mnie tyle czasu, ale byłam zajęta" :P I faktycznie - 8 dni po 12h pod rząd. Nic więc dziwnego, że gdy w grafiku pokazały mi się 3 dni wolne, chciałam je wykorzystać w pełni.
Na początku padł pomysł Poznania, w którym nigdy nie byłam. Niestety koleżanka, z którą mieliśmy jechać, musiała wsadzić nogę (a może dwie?) w gips. Nie poddaliśmy się tak łatwo i postanowiliśmy pojechać nad Zalew Sulejowski :) Zanim jednak tam dojechaliśmy, zupełnie przypadkowo trafiliśmy na Groty Nagórzyckie. Wejście z przewodnikiem, który bardzo ciekawie opowiadał :)
Pierwotny plan naszego wyjazdu oczywiście był taki, że szukamy miejsca, gdzie można by rozbić namiot "na dziko". Chciałam poczuć trochę "survivalu" :D Cóż, całe szczęście, że alternatywą był nocleg na łódce, bo genialna i rozgarnięta Ania zapomniała... namiotu, karimaty oraz śpiwora (i szczotki, nie polecam czesania się widelcem, Arielka to ściema). Sam Zalew Sulejowski, jak to Zalew - sinica wszędzie. Ja wiem, ja wiem, Zalew duży, gmina biedna, standardowe wymówki, ale do jasnej ciasnej, po tylu latach od wystąpienia problemu chyba w końcu wypadałoby co nieco oczyścić? Bierzcie dofinansowania póki dają, bo lada chwila skończy się złoty cycek, z którego ciągniemy dobroci i trzeba będzie oddać to, co się pożyczyło. Mniejsza, nie poruszamy tu kwestii polityczno-ekonomiczno-gospodarczych-i_jakichkolwiek_innych_tego_typu.
Pierwszy dzień (czwartek u.t.) był pod znakiem jednego wielkiego chillout'u. Rzeczy na łódkę, piwka w torbę, reklamówka na śmieci (dzieci pamiętajcie, żeby nie śmiecić) i w plener. Ot, totalne odmóżdżenie. 













Drugiego dnia (piątek) wybraliśmy się na spływ kajakowy. Nigdy w życiu nie pływałam kajakiem i przyznam, że jest to coś naprawdę fajnego :) Polecam chociaż raz spróbować. Na pierwszy raz trasa 2-3h. Płyniemy, płyniemy, minęliśmy most, pod którym mieliśmy zadzwonić do właściciela kajaków. Dzwonimy, "płyńcie dalej, aż będzie taki biały..." coś. Nie zrozumieliśmy się za bardzo, więc płyniemy dalej. Wszystko fajnie, pięknie, tylko nagle ta rzeczka się jakaś szeroka taka zrobiła, traw sporo, że płyniemy dość konkretnym slalomem, no i ta głębokość... Nie chciałabym wypaść z kajaku w tamtym momencie. Cóż, okazało się, że dawno przepłynęliśmy miejsce, gdzie mieliśmy "wysiąść". Wpłynęliśmy na zalew. Przez jakieś pół godziny (lekko) musieliśmy płynąć pod prąd, aby dostać się do "mety". Do tej pory bolą mnie ręce :P 





Trzeciego dnia (sobota) pojechaliśmy w polecane prze właściciela kajaków miejsce. Wapienniki. Taka mała Grecja w Polsce, nawet my możemy mieć lazurową wodę :) Przepięknie! I pomyśleć, że jakieś debile chcieli tam zrobić wysypisko śmieci (do tego jakieś odpady chemiczne, sic!). Wieczorem wróciliśmy do Łodzi i poszliśmy jeszcze do kina na "Gdzie jest Dory", żeby tak ładnie zakończyć krótki wypad :)











+ dwa bonusy
Tak się super opaliłam na kajakach. W jaki sposób powstały białe plamy? Też bym to chciała wiedzieć! :D

Zapomniałam szczotki - poradziłam sobie niczym Arielka widelcem. Zapomniałam czegokolwiek do związania włosów - poradziłam sobie... 


Żeby było trochę bardziej w związku z tematyką bloga, jeszcze dwie sprawy :)

Te piękne, cudowne okulary kupiłam (wybierał B <3) za 12.95zł w New Yorker - zakochałam się w nich!






Od pewnego czasu szukałam w lakierach i hybrydach odcienia "baby blue". Bezskutecznie. Albo nie ma, albo się wyprzedał, albo "nie wiem co to za kolor". Dodatkowo nie potrafię znaleźć żadnego letniego koloru dla siebie. Wczoraj rezygnowała zagłębiłam dłoń w moim koszu z lakierami dłoń i pomyślałam "dobra, tym, co wyciągnę, pomaluję paznokcie". Odżywka, skucha. Lakier uv, skucha. Utwardzacz, skucha. I za czwartym razem objawił mi się on! Ten idealny kolor, którego tak usilnie szukałam, miałam cały ten czas pod nosem. Pamiętacie blogerską kolekcję lakierów od Wibo? Przedstawiam Wam lakier Blue Lake od Gosi <3 CUDO!









No nie mam pięknych paznokci i raczej mieć nie będzie :) Ale tu o kolor chodzi <3 Na paznokciach mam dwie warstwy i widzę, że muszę domalować trzecią, aby uzyskać pełne krycie. Strasznie smuży, to fakt. Nie wiem jak z wysychaniem (pierwsza warstwa na pewno ekspresowo schnie), bo używam "przyspieszacza" z Golden Rose. Myślę, że gdyby nie on, to bym tak sobie jeszcze posiedziała bez ruchu z 3 godziny. A tak 5-10 minut i poszłam spać (malowałam grubo po północy) z dłońmi poza zasięgiem rzeczy, które mogły zrobić "odgnioty". 

Nie wiem czy uda mi się jeszcze coś dodać w tym tygodniu, bo w środę wieczorem już ruszamy na Woodstock <3 Nie mogę się doczekać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz