poniedziałek, 2 maja 2016

Trawe jedzo, vegegeje!

Dzisiaj na dobry początek maja przychodzę z króciutką relacją z Wege Foodtruck Festiwal. Szczerze powiedziawszy, bardzo się zawiodłam. Pojechałam z bratem i znajomą (miałam nadzieję, że jej się spodoba). Pamiętając, jak fajnie było na poprzedniej edycji, jechałam tam podekscytowana i miałam przeogromną listę, co kupić i co spróbować. Dojechawszy na miejsce, uderzyła mnie ilość zainteresowanych osób - potencjalnych klientów. Ludzi od groma! Ok, zdecydowany plus. Mina zrzędła mi po zakupach przy pierwszym stoisku. Na pytanie z czym Pan sprzedaje pierożki, usłyszałam "ruskie, z kapustą i grzybami, z mięsem (...)". WTF?!
Kolejną rzeczą, która mi się strasznie nie spodobała był fakt, że w większości były to fast foody. Sory, ale termin "wege" kojarzy się ze zdrową żywnością. Jeden-dwa foodtrucki spokojnie by wystarczyły z jakimiś tortillami, burrito czy wegeburgerami. Bardzo mały wybór potraw wege. Może wynikało to z małej liczby zainteresowanych wydarzeniem i nie chcieli, żeby wyszła klapa, więc brali kogo tylko się da.
Rzecz na "nie", która może nie jest słabą oceną festiwalu, co firmy przygotowującej jedzenie. Chodzi o wegeburgera, a więc coś, co powinno być dopieszczone pod każdym względem, bo jest to danie, które PRZEDE WSZYSTKIM poleca się osobom mięsożernym, aby się przekonały, że bez mięsa człowiek jest się w stanie najeść. To, co dostałam, co kosztowało mnie całe 15zł, nie dało się z pewnością nazwać wegeburgerem. Kotlet z cieciorki bardziej przypominał hummus niż kotlet. Buła grahamka. Liście szczawiu w połączeniu z twarożkiem sprawiały, że cała buła była obrzydliwie kwaśna. Do tego w wersji Cheese, ser był zimny i w ogóle nie roztopiony. Cały burger nadawał się do kosza. Zimny i niedobry. Jestem zniesmaczona, zdegustowana i w ogóle wielki karny kutas dla Was. Niestety ciapa, ale nie pamiętam nazwy.


Teraz coś z plusów. Przepyszne hiszpańskie pierożki z bakłażanem, cukinią, kaparami i czymś dodatkowo, ale nie pamiętam czym <3


Coś, co może niezbyt mi zasmakowało, ale na pewno zalicza się do dań "ciekawe, warto spróbować". Chińskie pierożki :) W zestawie można było pomieszać dwa smaki. W naszym przypadku były to ziemniak+kokos oraz wakame+grzyby mun. Są to zdecydowanie kombinacje, które każdemu inaczej będą smakować. Mojej znajomej smakowały te z wakame, mojemu bratu oba, a ja zdecydowanie zasmakowałam się w wersji ziemniak z kokosem. Z pierwszym kęsem bardzo czuć było imbir, którego ja nie znoszę, ale gdy wzięło się na raz pierożka, smaki razem tak się wymieszały, że w buzi hulała na całego eksplozja różnorodnych smaków, przenikających się wzajemnie.


Dodatkowo udało mi się kupić hummus :) 12zł, pokaźny kubek, no i przede wszystkim na ostro <3 Zdjęcia nie mam niestety.

To by było na tyle. Dzisiaj niestety jestem w pracy, jutro może coś mi się uda zmalować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz