środa, 18 maja 2016

Na górze fiołki, na dole róże...

Chwilowy zastój na blogu spowodowany był natłokiem zajęć na uczelni - wchodzę niestety w czas zaliczeń, egzaminów, a więc sesji i licencjatu. Do tego jeszcze dochodzi praca, więc czasu mam naprawdę niewiele. Wczoraj udało mi się jednak wygospodarować trochę wolnego i przychodzę z makijażem.
W załamaniu zamiast brązu mogłam dać ciemny fiolet, aczkolwiek w głowie miałam zarys tego, co bym chciała zmalować, a w efekcie wyszło co innego. Niestety standardowo upaćkałam sobie powiekę tuszem do rzęs. Nie umiem (jeszcze!) jakoś rewelacyjnie manewrować na lewym oku mascarą. No i koniecznie muszę zakupić kilka par sztucznych rzęs, naturalnych i niecodziennych :) Ponadto trochę przegięłam z intensywnością brwi i przekłamałam ich dolną granice, czego efektem jest niezbyt estetyczna fala :P Całość prezentuje się tak:





Nie jest źle, ale mogło być lepiej. Z nowości: wczoraj przyszedł do mnie nowiutki, świeżutki, jeszcze cieplutki Samsung S5 Neo w kolorze złotym (pierwsza rzecz, która mnie w nim wkurza - nie można ustawić dowolnej ilości czy długości drzemki, jest automatycznie ustawione 3 razy po 5 minut i nie ma zmiłuj). Dzisiaj odbieram zestaw pędzli, o których pewnie napiszę kilka słów. Dodatkowo czekam jeszcze na prześliczne sandałki od Deezee, które prawdopodobnie przyjdą do mnie na dniach :)
Enjoy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz