piątek, 15 kwietnia 2016

Recenzja matowej pomadki od Lovely Extra Lasting

Popijając kawę w pracy, postanowiłam napisać post, gdyż zapewne przez weekend nie będę miała czasu. Wynika to z tego, że mam do napisania na poniedziałek znaczną część pracy licencjackiej, a nie mam jeszcze nic (no, może pół strony). Nie jest źle, bo licencjat u mnie na wydziale ma mieć tylko do 10 stron :) Podobno wynika to z tego, że licencjat nie może się równać z magisterką, a więc jego formę należy zmienić. Ale ale, dość smętów, trzeba przejść do konkretów :)


Dzisiaj przychodzę z krótką recenzją tego oto gagatka. Zacznijmy od początku. Opakowanie jest naprawdę zwyczajne. Nie ma tu żadnej rewelacji w postaci matowej końcówki, fajnych wytłoczeń. Nie. Ot, jak błyszczyk. Jeśli mam się przyczepić jako grammar nazi, wyjątkowi poeci są zatrudnieni w tejże firmie. "Lip gloss matowy do ust z formułą długotrwałą". Dżizas. Najpierw przymiotnik, później rzeczownik.


Mój odcień to nr 2. Taka jagodowa fuksja. Chciałąm kupić czerwień, jednak stała tylko jedna sztuka na półce w Rossmannie - chyba nie muszę mówić, że była wymacana, wyciućkana, wylizana na wszystkie możliwe sposoby? Wracając. Aplikator jest dość podobny do tego z pomadki od Sleek, jednakże trochę gorzej wykonany. Jakoś ten produkt tak dziwnie okleja włoski szczoteczki.



Sama aplikacja jednak do najtrudniejszych nie należy. Stosunkowo długo zasycha, to fakt. Ale nie ma uczucia takiego ściągnięcia, jak przy Sleeku. Dodatkowo pomadka nie wysusza ust prawie wcale. Absolutnie nie czuć jej na ustach, nie robią się spierzchnięte, nie ma uczucia nałożenia maseczki peel-off. Mogę pokusić się o stwierdzenie, że mamy tutaj do czynienia z uczuciem nawilżenia.



Jeśli chodzi o trwałość, to spokojnie wytrzymuje 3-4 godziny. Po tym czasie robi się dziwna. Na zdjęciach wygląda kiepsko, jednak w rzeczywistości, aż tak źle się nie prezentuje. Może w ten sposób - jej zjedzenie nie jest tak bardzo widoczne. Pocieszające jest to, że spokojnie możemy dołożyć kolejną warstwę i cieszyć się następne 3-4 godziny. Trzeciej warstwy nie polecam, bo pojawia się uczucie "ciacha".



Cena pomadki to 10zł z hakiem. Jak na tą cenę, muszę przyznać, że jest naprawdę dobrze. Może nie będzie to mój pomadkowy ulubieniec, ale konia z rzędem temu, kto mi znajdzie w tej cenie ideał/lepszy produkt :)

Enjoy :)

4 komentarze:

  1. Mam ją, jak dla mnie, za trwała, potrzebuję jej tylko do zdjęć, a później ciężko zmyć ją czymkolwiek ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, bez jej "użytkowania", ciężko się jej pozbyć :)

      Usuń
  2. Ja jednak czulam sciagniecie i wysuszenie. Jak dla mnie jest kiepska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a to dla mnie coś nowego, sporo dobrego o tej pomadce słyszałam :) Szkoda, że się nie sprawdziła :(

      Usuń