czwartek, 7 kwietnia 2016

Odświeżony Blueberries in the Forest - tutorial

W zamierzchłych czasach średniowiecza pojawił się na blogu makijaż pod tytułem "Blueberries in the Forest" (klik!), oczywiście z błędem ortograficznym w nazwie :P Totalnie o nim zapomniałam. A że bardzo mi się na powrót spodobał stwierdziłam, że go odświeżę i może trochę bardziej pokombinuję. Wielkich zmian nie było, zaledwie kosmetyczne. Zapraszam do oglądania.

Brwi oczywiście zawsze maluję najpierw. Jak będę chociaż w 99% z nich zadowolona, to może i na nie się jakiś tutorial pojawi ;) Na całą powierzchnię oka nałożyłam bazę pod cienie. Przykleiłam taśmę tak, aby późniejsza kreska była faktycznie przedłużeniem dolnej granicy, tak jak to powinno być.


Na całą powierzchnię oka nałożyłam cielisty ze złotymi drobinkami cień (których na zdjęciu nie widać oczywiście), aby późniejsze cienie ładnie się nakładały i rozcierały.


Na załamanie powieki oraz trochę powyżej nałożyłam chłodny odcień delikatnego brązu.


Wzmocniłam załamanie powieki ciemnym brązem


Na całą ruchomą powiekę nałożyłam matowy ciemny fiolet, jednak polecam opuścić ten krok i przejść do następnego. Ja niestety już nałożyłam ten cień, więc dodaję zdjęcie ;)


Ponownie na całą ruchomą powiekę nałożyłam bardzo perłowy ciemny fiolet. Polecałam opuścić  poprzedni krok, gdyż strasznie ciężko nakładało się ten cień na matowy. Myślę, że bez niego poszłoby o wiele sprawniej.


Rzecz, która tak bardzo skradła moje serce. Na 3/4 długości od wewnętrznego kącika oka idąc, nałożyłam na załamanie i troszkę poniżej zielony cień opalizujący na złoto (czego również tu nie widać).


Ponieważ makijaż wydawał mi się trochę za blady, przyciemniłam zewnętrzny kącik i kawałeczek załamania czarnym matowym cieniem. Polecam nie odklejać jeszcze plasterka/taśmy, gdyż bardzo nam pomoże przy malowaniu kreski żelowym eyelinerem.


Tutaj narysowałam kreskę żelowym eyelinerem. Uwierzcie, ta taśma jest mega pomocna, gdy ktoś jeszcze nie ma wprawy w rysowaniu kreski, jak ja


Oczywiście nie mam zdjęć z dolnej powieki step by step, ale już mówię, co zrobiłam. Namalowałam czarną kreskę żelowym eyelinerem na linii wodnej, wchodząc trochę między rzęsy. Roztarłam to wszystko matowym czarnym cieniem. Następnie nałożyłam ciemny perłowy fiolet i wszystko delikatnie roztarłam najjaśniejszym wcześniej użytym brązem, by trochę złagodzić zdziczałe cienie ;) W wewnętrznym kąciku i pod łuk brwiowy dałam rozświetlacz.

[EDIT 8.04.2016]
Produkty, które użyłam:

Baza pod cienie od W7
Inglot nr 417 zielony opalizujący złotem
Inglot nr 463 beżowy ze złotymi drobinkami
Makeup Revolution Flawless jasny brązowy zimny brąz (ostatni dolny rząd, drugi od lewej)
Sleek Oh So Special: ciemny brąz, matowy fiolet, perłowy fiolet, matowy czarny
Rozświetlacz elf Highlighter
Żelowy eyeliner Inglot chyba nr 77, zwykły czarny w każdym razie
Tusz Lovely False Lashes Mascara

Teraz trochę zdjęć







Aha i jeszcze jedna sprawa:


Nie przyklejajcie tej taśmy, co ja. Wydaje mi się, że była to taśma do opatrunków, wobec czego przy odklejaniu myślałam, że umrę, zerwę sobie całą skórę pod okiem albo w najlepszym przypadku będę dopóty chodzić z taśmą pod okiem, dopóki mi się sama nie zedrze :P Zmalowana na pewno polecała taśmę taką mleczną, do pakowania prezentów. Na pewno się w nią zaopatrzę, bo do tego cholerstwa nie wrócę na pewno xD
Enjoy ;)

2 komentarze:

  1. hmmm dobry patent bo faktycznie wszystko równo i nie mamy nic osypane, ale faktycznie ten plaster to musiał boleć one są mega mocne ! a pod okiem skóra tak delikatna ahh ;P przy okazji zapraszam do mnie na bloga na konkurs www.glammadame1990.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent dobry, a jakże, tylko narzędzi nie przemyślałam haha :D Już zaglądam! ;)

      Usuń