środa, 6 kwietnia 2016

Domowy shake bananowy

Dzisiaj post trochę z dziedziny lifestyle. Pomyślałam, że raz na jakiś czas dobrze jest wprowadzić taką lekką odskocznie. Bo chociaż bym bardzo chciała, nie samymi kosmetykami człowiek żyje :)

Wczoraj zrobiłam sobie coś w stylu shake/smoothie. Nie potrafię tego określić precyzyjnie, bo shake ze swojej definicji zawiera lody i jest to napój mleczny, a z kolei smoothie tego mleka jest pozbawiony, w zamian mamy w nim kostki lodu. U mnie niczego mroźnego nie było. No, może oprócz zimnego mleka wyjętego z lodówki :D Myślę, że może się to przydać dla osób, które jak ja, są totalnie toporne, jeśli chodzi o takie napojowe mieszanki i nie mają zielonego pojęcia, co dodać do czego. Ja mam osobiście z tym ogromny problem i potrzebuję gotowych przepisów, bo sama nic nie jestem w stanie wymyślić. Jednak wczoraj się udało i pomyślałam, że się tym podzielę :)



Co potrzebujemy?
banan (1 sztuka 114kcal)
łyżeczka miodu (41 kcal)
1 garść orzechów (209 kcal) ja użyłam orzechów nerkowca, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że mój brat ma alergię na wszystkie inne oprócz właśnie tych i one jako jedyne były w domu
pół szklanki mleka (51 kcal) i tu również z braku laku mleko z Biedronki 1.5% (osobiście piję wersję bez laktozy, no ale nie było :( )

Co i jak? Wszystko wrzucamy do blendera i to on za nas robi większość roboty :) Przezornie najpierw delikatnie rozkruszyłam orzechy tłuczkiem, bo nie wiedziałam jak się zachowa mój blender. Jeśli swojego jesteście pewni, pomińcie ten krok. Aha, mleka ma być tyle, żeby przykryło w większości banana (banan skrojony na 3 części), niech jakaś dupka wystaje :) Blendujemy do gładkiej masy.



Musicie wybaczyć kiepsko wyglądającą szklankę, ale nie mam żadnej innej ładnie wyglądającej, więc musiała mi wystarczyć ta z Żywca :) Napój jest słodki, więc jeśli wolicie trochę mniej słodyczy, dajcie mniej miodu. Ja uwielbiam słodkie, no a miód to samo zdrowie, więc nie pożałowałam :) Konsystencja jest rzadka, coś w stylu rozwodnionego skondensowanego mleka. Nie przepadam za gęstymi tego typu wynalazkami. Pamiętajcie, żeby pić powoli, małymi łyczkami, trochę przytrzymując w buzi. To w jamie ustnej rozpoczyna się proces wstępnego "trawienia"- po to mamy ślinę :) Jeśli wypijecie wszystko jednym haustem, napój trafi prosto do żołądka bez "wstępnych oględzin". Napój jest dość kaloryczny (414 kcal), myślę więc, że dla niejadków takich jak ja może spokojnie zastąpić śniadanie (o ile trzymamy się reguły 5 posiłków dziennie!). Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz