poniedziałek, 28 marca 2016

W końcu wolne + wiosenny makijaż na codzień

Po świątecznym zamieszaniu w końcu mam chwilę wolnego, więc mogę co nieco naskrobać. Jutro mam cały wtorek dla siebie,w  związku z czym zamierzam caaały dzień się lenić :D Należy mi się w końcu, a co!
W kwietniu niestety za dużo nowości się nie spodziewam. Muszę trochę przyoszczędzić, bo mój tata będzie mieć 50. urodziny i planujemy mu kupić telewizor :) Czekam również na paczkę, ale dopiero, jak ją dostanę napiszę, co się w niej znajduje :) Kto wie, może to zaciśnięcie kosmetycznego pasa będzie skutkować spełnieniem pozycji z listy "postów do napisania" :)
Dzisiaj moja mama miała urodziny więc jej kupiłam taki słodki zestaw filiżanek. Już przetestowane. Mówi, że idealne do picia kawy ;)



Na insta już wrzucony dzisiejszy makijaż oka. Taki dzienniaczek nudziaczek, z odrobiną zieleni na dolnej powiece :) W końcu wiosenny makijaż, który można nosić na co dzień ;) Jeszcze udało mi się wykorzystać ostatnie światło dnia. No i uwaga uwaga, makijaż na LEWYM oku - jak widać, udało mi się ogarnąć tę niesforną lewą brew :) Trochę krzywo tym razem eyeliner, ale ostatnio nie miałam czasu, żeby go używać, bo notorycznie PRAWIE spóźniałam się do pracy, więc tę zabawę musiałam sobie odpuścić i przerzucałam się na zwykły płynny eyeliner.



Święta standardowo, jak to święta - dużo jedzenia, spotkania w rodzinnym gronie. A więc miło i sympatycznie :)


Enjoy ;)

środa, 23 marca 2016

Paczka + mój pierwszy makijaż! Makeup Revolution Ultra Cream Contour Palette

Udało się w końcu i mi! Zdobyłam nareszcie paletę do konturowania na mokro od Makeup Revolution :) Niestety w momencie, gdy stała się popularna i wszyscy, absolutnie wszyscy wokół zaczęli ją testować, nigdzie nie można było jej dostać. Kiedy więc otrzymałam powiadomienie na maila, że produkt obserwowany jest ponownie dostępny, nie zwlekałam ani minuty i natychmiast wrzuciłam paletę do koszyka plus dodatkowo gąbeczkę również od MUR.



Produkty zapakowane były dodatkowo w prześliczny papier. W środku standardowo folia bąbelkowa - było jej tyle, że spokojnie mogłabym na paczce usiąść :P
Kółka będę najbezpieczniej nazywać kamuflażami. Korektory ni podkłady to to nie są, a bardziej komfortowo się czuję używając jakiejś nazwy, a nie "produkt, kosmetyk" :) Tak więc nazwijmy to kamuflażami.




Formuła jest bardzo kremowa, jakby się nakładało masełko. Nie ma problemu z nakładaniem ani rozcieraniem kamuflaży. Pigmentacja super :) Jedyne co, to po otwarciu wyglądały, jakby się spociły :P Nie wiem czy to normalne, po pierwszym maźnięciu cały "pot" zniknął.





Gąbeczka przed i po zwilżeniu. Bardzo mięciutka, cienką warstwą nakłada podkład, a w rozcieraniu kamuflaży sprawdza się bardzo dobrze. Jedynym minusem, jaki znalazłam jest to, że ta górna część jest zbyt ostro ścięta i może "żłobić" w podkładzie. Tak to gąbka jak gąbka. Całkiem przyzwoity zamiennik mojej starej gąbeczki od Real Technics.

Oczywiście dzisiaj postanowiłam, że zrobię sobie makijaż do pracy tą paletą. Upaciałam się więc koło godziny 14, a przed chwilą (16:30) zauważyłam, że już się świecę na nosie. Cóż, coś za coś, jak mniemam. Jak to wygląda?







Zdjęcia różnią się temperaturą, bo mój telefon ześwirował - miałam włączoną lampkę, a zdjęcia robiłam przy oknie.



W końcu udało mi się zrobić kreskę na prawym oku żelowym eyelinerem <3 A to wszystko dzięki...



...pędzelkowi do zdobień do lakierów do paznokci (do do do xD)! Wzięłam najcieńszy jaki miałam i proszę, da się :) Na zdjęciach jest jeszcze "uwalony" w eyelinerze :P

Spełniłam pierwsze z moich marcowych wyzwań. Mianowicie umówiłam się na wizytę u fryzjera :) Zapisałam się na 9.05, a chcę sobie zrobić takie coś:


Nie mogę się już doczekać :)
Enjoy!

poniedziałek, 21 marca 2016

Makijaż na pierwszy dzień wiosny i zakupy w Drogerii Natura

Witajcie! :) Zacznę od chyba najważniejszej informacji tego posta - drogeria Natura ma obecnie -40% na produkty do makijażu, za wyjątkiem marek Astor, Catrice oraz Essence w terminie 17-26.03.2016, a więc należy się spieszyć :) Podejrzewam, że promocją również nie są objęte kosmetyki, które już są przecenione, gdyż na swoim paragonie nie zanotowałam przypadku jakiegokolwiek dodatkowego rabatu. Jednakże jeśli macie jakąś upatrzoną nowość (jak korektor z Catrice, robiący furorę zarówno na YouTube, jak i w blogosferze - mi się nie udało go niestety dorwać), to polecam zjawić się tuż po otwarciu, bo znikają w trybie ekspresowym :) Ja osobiście byłam po raz drugi w życiu w tej drogerii i przyznam szczerze, że jestem zachwycona. Jeśli jesteście zmęczone Rossmanami, które mi np się już przejadły, a w Superpharmie nie jesteście się w stanie odnaleźć (ja!), to Natura będzie idealna. Ten sklep aż bije po oczach czystością, ładem, porządkiem i spokojem. Bardzo miła obsługa - kiedy Panie widzą, że czegoś szukasz, a nie możesz tego znaleźć, kręcisz się, wahasz, od razu przybywają z pomocą :) A szafami z produktami do makijażu jestem po prostu oczarowana! W Rossmanie często połowa produktów jest uwalona, zjedzona i nie wiadomo co jeszcze. Tu natomiast każdy produkt ma tester, co jest ogromnym plusem :) Nie, to nie jest post sponsorowany, haha, ja po prostu jestem oczarowana tą drogerią :) Co kupiłam?




Baza pod makijaż z firmy Wet N Wild. Po raz pierwszy w życiu słyszę o tej firmię, nic z niej nigdy nie miałam, tak więc jestem bardzo ciekawa, jak będzie się produkt zachowywać na mojej dość dziwnej skórze. Konsystencja zwykłego kremu nawilżającego. Chmurkami zaznaczyłam odkąd dokąd rozprowadziłam tę kropelkę wyciśniętą na łapkę na poprzednim zdjęciu. Wygładza/zwęża (refine) pory, wypełnia zmarszczki, rozświetlająca formuła, do każdego typu cery. Potestujemy, zobaczymy :) cena: 11.99zł za 25ml




Następnym produktem jest korektor również od Wet N Wild. Kupiłam w najjaśniejszym odcieniu, czyli E801 Light. Jest on w formie pomadki (aż mi się przypomniały czasy młodości, gdy korektory były właśnie jako pomadki i nakładało się je tylko i wyłącznie grubą warstwą na pryszcze), troszkę tępo się go nakłada, ale cóż, pożyjemy zobaczymy. Obawiam się jedynie, że może być troszkę nieodpowiedni dla mnie ze względu na różowe tony (moja skóra jest jednak w żółtej tonacji). Kupiłam go ze względu na to, że mój dotychczasowy korektor strasznie się warzy na skórze, a nie ma nic gorszego, niż zsiadłe mleko na twarzy :) cena: 5.99zł za 5.2g



Tutaj mamy puder sypki od Kobo. Firmę znam, jednakże nie miałam od nich jeszcze żadnego kosmetyku. Od dłuższego czasu marzył mi się sypki puder, zastanawiałam się nawet nad zakupem ryżowego, ale jakoś tak zwlekałam z tym zakupem. Tym razem jednak stwierdziłam, że się skuszę, gdyż mój obecny puder z Eveline doprowadza mnie do szału. Mój jest w kolorze 101 Translucent, a więc nie powinien dawać żadnego koloru na twarz. Bardzo podoba mi się naklejka w środku, na której jest informacja "Zerwij do połowy, aby uniknąć wysypania zbyt dużej ilości pudru". Wow, propsy! cena: 14.39zł za 8g




Następny produkt jest również od Kobo. Jest to spray utrwalający skończony już makijaż. "Utrwala każdy rodzaj makijażu, pokrywając go niewidzialną powłoką, która przedłuża trwałość oraz zabezpiecza przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi (upał, deszcz, pot, zanieczyszczenia). Zapewnia trwałość i wodoodporność". Jeśli chociaż punkt odnośnie potu jest prawdziwy, to ja już ten produkt kocham - może w końcu mój makijaż wytrzyma te 12 godzin w pracy? Obawiam się, że może wysuszać twarz, gdyż w składzie na drugim miejscu (a tak naprawdę na pierwszym, bo na tym prawdziwym pierwszym miejscu jest butan, a więc gaz, dzięki któremu mamy produkt w formie aerozolu - rozpylacz) pojawia się złowieszczo Alcohol Denat. cena: 14.99zł za 150ml



Te dwie rzeczy natomiast są produktami z cyklu "koń jaki jest, każdy widzi" ;) Jedyne zdziwienie przeżyłam, gdy się okazało, że Nivea z serii Soft jest nawilżająca, a nie tłusta, co oczywiście jest na wielki plus, ale chyba ja jestem jedyną taką nieobytą w świecie osobą, która o tym nie wiedziała ;P Pastę kupiłam, bo w promocji i moja jest na wykończeniu i tyle ;) cena: Nivea 3.99zł za 50ml oraz Colgate 3.99zł za 100ml






Tym razem krem do twarzy od Garnier Hydra Adapt, odżywczy krem-balsam do cery suchej i bardzo suchej z olejkiem z kamelii oraz roślinnym eliksirem. Mamy obiecane 24h nawilżenia. Mi wystarczy jak chociaż do momentu zmycia makijażu nie będę mieć suchych wiórów na twarzy. Zdjęcie obiecanek producenta jest, jeśli ktoś jest ciekawy, to polecam otworzyć w pełnej rozdzielczości (mam nadzieję, że wyszło ostre!), bo jakbym miała to wszystko tu napisać, to by mnie chyba renta zastała. cena: 10.49zł za 50ml




To już ostatni produkt. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu od firmy Mincer. cena: 12.99zł za 150ml


Takie zakupy z Natury :) Nie mogę się już doczekać ich używania. No, może mniej ciekawa jestem w przypadku pasty do zębów, haha xD




A powyżej mój lekko artystyczna wariacja na pierwszy dzień wiosny, której początki kojarzą mi się właśnie z takimi delikatnymi, pastelowymi barwami :) Niestety zdjęcia robione wczoraj wieczorem, przy sztucznym świetle.


A to dzieje się, gdy twoje akryle są już do zdjęcia i właśnie po pracy masz umówioną wizytę u kosmetyczki, a klient chce, żebyś mu założyła szkło hartowane na wyświetlacz (które to niestety trzeba było mocniej docisnąć) :P AUĆ!!!


Na koniec obrazek, w którego treści się po prostu zakochałam. Wszystko jest do zrobienia, jeśli się tego mocno pragnie. Potrzeba na to jedynie odrobiny czasu :)

Enjoy! :)