czwartek, 18 lutego 2016

Zdjęciowo-informacyjny misz-masz

Wiem, że zapowiadałam notki o dwóch podkładach, ale niestety muszę je odłożyć na trochę późniejszy okres. W zamian wygrzebałam trochę zdjęć i nimi się dzisiaj zajmę :)

Walentynki spędziłam na osiemnastce siostry mojego Mężczyzny (tak, urodziła się w walentynki :). Na tym uroczystym obiedzie siedzieliśmy do jakiejś 18-19, po czym pojechaliśmy na film do kina. Nie, w naszym wypadku nie było to oklepane, bo pojechaliśmy na "Spotlight" :) Polecam bardzo ten film, zdecydowanie moje klimaty. Film opowiada o reporterach, którzy piszą artykuł o molestowaniu dzieci przez księży w Bostonie. Więcej nic nie powiem, ale naprawdę wart zobaczenia. Niestety w Łodzi jedynym kinem, który go puszcza, jest Helios w Sukcesji. W żadnym innym go nie uraczymy, a szkoda.
http://www.sin-say.com/pl/pl/collection/newseason/sukienki/mj194-90m/dress

http://mcarthur.com.pl/buty-damskie/kozaki-slim-fit/w15fyr35gr-1431.html

Tak byłam ubrana :) Kozaki mam czarne, chociaż nad szarymi się dłuuugo zastanawiałam. Do tego miałam naszyjnik i kolczyki z Pepco (jak wrócę do domu, to zaktualizuję wpis, dodając zdjęcia :). Makijaż i paznokcie za to prezentowały się tak:




Standardowo - kto był dzisiaj na insta i mnie śledzi, ten już wie :) Chyba nigdy się nie nauczę dodawać najpierw post, a potem kompilację na insta :P Niestety zdjęcia robione przy sztucznym świetle, przed kinem, więc trochę kiepsko widać, co tam zmalowałam. Na pewno będę musiała zainwestować w lampę pierścieniową, bo te przekłamane kolory już mnie irytują.

Teraz przez tydzień sobie pomieszkuję u mojego Mężczyzny, jako że jego rodzice pojechali na tydzień w góry (tam, gdzie my :). Oto co mi wczoraj zgotował:


Kurczak teriyaki (klik!) oraz sunomono z ogórka (klik!). Takiego mam kucharza, o! Przepyszne, polecam :) Osobiście nie lubię imbiru (robi mi się niedobrze), ale to... o jej, nie czuć w ogóle. Tak się wszystkie smaki ze sobą mieszają, przenikają się, że naprawdę posmak imbiru jest dosłownie niewyczuwalny.

Znalazłam też na telefonie zdjęcia dwóch makijaży na ręce




Fiolet wyszedł całkiem spoko, ale ten pierwszy... Cóż, nie od razu jest się mistrzem, przynajmniej cieniowanie poćwiczyłam xD Robione oczywiście JAK ZWYKLE wieczorem przy sztucznym oświetleniu. Bo wena zawsze musi nachodzić przy niesprzyjających warunkach!

Dodatkowo super info: zaliczyłam sesję! :D Istnieje więc jednak prawdopodobieństwo, że licencjat zdam w terminie haha :)

Enjoy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz