wtorek, 6 stycznia 2015

Nowy rok, czyli postanowienia i inne takie

Grudzień jakoś minął po cichu i nagle z wielkim hukiem wpadł nowy rok. Rozpoczął się naprawdę bardzo dobrze, bo dosłownie kilka minut po północy zebrałam się w sobie i zadzwoniłam do przyjaciółki, z która urwał mi się kontakt. Gadałyśmy jak najęte co najmniej godzinę i jesteśmy na dobrej drodze, by odnowić relacje :) 
Postanowiłam też, że zrobię kurs na przedłużanie paznokci, na pewno na początek metoda żelowa, chociaż pewnie zrobię ich więcej, bo same żele nie wystarczą. Tak, tak, znowu bawię się w paznokcie i, co najważniejsze, wiążę z tym przyszłość :) Zdaję sobie sprawę, że to wcale nie jest takie proste, ale trzeba od czegoś zacząć, a w końcu znalazłam to, co mnie pociąga najbardziej, czyli paznokcie i makijaże, więc czemu by nie spróbować :) 
Co Ania dostała pod choinkę? Przede wszystkim dodatkowe kilogramy. W związku z czym zarządzam akcję odchudzającą! Jeszcze co prawda nie ułożyłam sobie planu ćwiczeń ani odpowiedniej diety, ale na pewno do tego czasu odstawiam cukier (żegnaj słodka kawo;( ), wszelkie słodkości, fast food'y, słodkie napoje i tym podobne niedobre rzeczy. Za każde odstępstwo od diety będę wrzucać pieniążek do skarbonki.
No i teraz zdjęcia prezentów. Co prawda nie jest to róg obfitości, ale nie narzekam. Chodzi o pamięć i gest w końcu.

Zaczynając od prezentów "od siebie dla siebie": Zamówiłam sobie brakujące elementy potrzebne do przedłużania paznokci metodą żelową i zrobiłam sobie na nie pudełka. Oprócz tego Za 17zł kupiłam zestaw z Ziaji z serii liście manuka, w skład którego wchodzą żel do mycia twarzy, tonik i krem do twarzy. Z recenzją się jednak jeszcze wstrzymam, bo za krótko tych produktów używam.



Już typowo pod choinkę od rodziny dostałam perfumy (słodki zapach, ale bardzo ładny. Przydatne, bo nie miałam już żadnych), skórzany portfel (bardzo super pomysł, bo mój stary był jeszcze z czasów gimnazjum, w jakieś hawajskie kwiaty, wiocha ogólnie :P), świecznik (uwielbiam takie dekoracyjne pierdółki) oraz ręcznie robioną świeczkę.
Z moim TŻ również zrobiliśmy sobie prezenty, które jednak wybieraliśmy sami. Tym sposobem dostał ode mnie całe naręcze rzeczy do tatuowania (dopiero się uczy, ale zapraszam na jego instagrama http://instagram.com/brzechy ) a ja poprosiłam o Tangle Teezer oraz paletę róży z Makeup Revolution <3 Oczywiście misiek był niespodzianką :) Mam najwspanialszego mężczyznę na ziemi <3

Szczotka jest świetna, cudownie masuje skórę głowy. Róży jeszcze nie do końca umiem używać, są dobrze napigmentowane i ciężko mi nałożyć ich odpowiednią ilość, ale wszystko jeszcze rozpracuję :)
Czy coś jeszcze? Z postanowień na pewno chcę pojechac na koncert Skrillexa w lutym i w tym roku zrobić sobie tatuaż na jakimś konwencie. Przyziemnie, ale liczy się :)

Enjoy

2 komentarze:

  1. śliczny portfelik, też takiego szukam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Wyglądem mnie w sumie nie zachwycił jakoś strasznie, ale darowanemu koniowi... :) przede wszystkim ma wszystko, co w portfelu potrzebne, no i jest czarny, a to najważniejsze ;D

      Usuń