niedziela, 11 stycznia 2015

Pierwszy niebieski makijaż

Ostatnio zachciało mi się kolorowych makijaży :) Stąd też dzisiaj zamieszczam taki a nie inny (wczorajszy) makijaż. Pierwsza kompilacja jest w świetle mocnym, sztucznym, zaś druga w świetle "dziennym". Niestety dzienne światło polega tu na tym, że około godziny 15 stanęłam przy oknie. A za oknem szaro, buro, pochmurnie.



No i do tego muszę się pochwalić... Jedno z moich postanowień zostało spełnione w 90%. Pozostałe 10% zależy od tego czy wszystkie egzaminy/kolokwia pozaliczam w terminie, no ale jestem dobrej myśli :) Mianowicie...

Jadę na koncert Skrillexa!!! :D Już się nie mogę doczekać :D

+Bonusik :)


Tak sobie spało przedwczoraj moje Maleństwo i leżało tak wczoraj do jakiejś 12 :D

Enjoy :)

czwartek, 8 stycznia 2015

Winged emerald green eye

Popadam ze skrajności w skrajność - albo nie piszę prawie wcale, albo co chwila coś dodaję ;) Wczoraj straszliwie mi się nudziło. Co prawda nie aż tak, żeby się wziąć za naukę, ale wystarczająco, żeby coś zmalować. Zwłaszcza, że naoglądałam się przeróżnych kompilacji makijaży, więc już w ogóle się napaliłam. Stwierdziłam, że spróbuję (po raz pierwszy w życiu!) zrobić makijaż typu winged. Co mi z tego wyszło?



Widzicie co mi się stało z rzęsami? Nie ma! Nie wiem o co chodzi, ale bardzo mi się to nie podoba i wygląda tragicznie. Stwierdziłam więc, że (żeby to jakoś wyglądało), dokleję sobie jedyne sztuczne rzęsy jakie mam - również robiłam to po raz pierwszy w życiu!



Chyba nie ma aż takiej tragedii z nimi? Oczywiście się upaciałam klejem (jest czarny), więc nie robiłam zbytniego zbliżenia :P Przy "bocznym" zdjęciu widać, że nie umiałam ładnie wyciągnąć cienia, który miał być tym "wingiem". Standardowo zamkniętego oka nie zrobiłam, bo nie wpadłam na to :P Ponadto, jak widzicie, znowu jakoś próbuję kombinować z brwiami, ale o tym zapewne zrobię osobny post :) Zdjęć całej mordki też nie ma, bo choroba dopadła :(

Co użyłam?
Praktycznie wszystkie zielenie z paletki Sleek Garden of Eden
Czarny z paletki Sleek Oh So Special
Najjaśniejszy złoty z palety Makeup Revolution
Sztuczne rzęsy jakieś z chińczyka za 3zł
Czarna kredka do oczu też jakaś osiedlowego sklepu za chyba 2zł
Tusz do rzęs, jak zawsze, Lovely pękaty różowy :)

+BONUS!
Przerobione zdjęcie filtrami dostępnymi na Insta:

Różnica znacząca. Pytanie tylko: po co? Bo ja nie widzę w tym sensu, póki nie jestem bardziej doświadczoną osobą i wciąż się uczę.

Enjoy ;)

wtorek, 6 stycznia 2015

Nowy rok, czyli postanowienia i inne takie

Grudzień jakoś minął po cichu i nagle z wielkim hukiem wpadł nowy rok. Rozpoczął się naprawdę bardzo dobrze, bo dosłownie kilka minut po północy zebrałam się w sobie i zadzwoniłam do przyjaciółki, z która urwał mi się kontakt. Gadałyśmy jak najęte co najmniej godzinę i jesteśmy na dobrej drodze, by odnowić relacje :) 
Postanowiłam też, że zrobię kurs na przedłużanie paznokci, na pewno na początek metoda żelowa, chociaż pewnie zrobię ich więcej, bo same żele nie wystarczą. Tak, tak, znowu bawię się w paznokcie i, co najważniejsze, wiążę z tym przyszłość :) Zdaję sobie sprawę, że to wcale nie jest takie proste, ale trzeba od czegoś zacząć, a w końcu znalazłam to, co mnie pociąga najbardziej, czyli paznokcie i makijaże, więc czemu by nie spróbować :) 
Co Ania dostała pod choinkę? Przede wszystkim dodatkowe kilogramy. W związku z czym zarządzam akcję odchudzającą! Jeszcze co prawda nie ułożyłam sobie planu ćwiczeń ani odpowiedniej diety, ale na pewno do tego czasu odstawiam cukier (żegnaj słodka kawo;( ), wszelkie słodkości, fast food'y, słodkie napoje i tym podobne niedobre rzeczy. Za każde odstępstwo od diety będę wrzucać pieniążek do skarbonki.
No i teraz zdjęcia prezentów. Co prawda nie jest to róg obfitości, ale nie narzekam. Chodzi o pamięć i gest w końcu.

Zaczynając od prezentów "od siebie dla siebie": Zamówiłam sobie brakujące elementy potrzebne do przedłużania paznokci metodą żelową i zrobiłam sobie na nie pudełka. Oprócz tego Za 17zł kupiłam zestaw z Ziaji z serii liście manuka, w skład którego wchodzą żel do mycia twarzy, tonik i krem do twarzy. Z recenzją się jednak jeszcze wstrzymam, bo za krótko tych produktów używam.



Już typowo pod choinkę od rodziny dostałam perfumy (słodki zapach, ale bardzo ładny. Przydatne, bo nie miałam już żadnych), skórzany portfel (bardzo super pomysł, bo mój stary był jeszcze z czasów gimnazjum, w jakieś hawajskie kwiaty, wiocha ogólnie :P), świecznik (uwielbiam takie dekoracyjne pierdółki) oraz ręcznie robioną świeczkę.
Z moim TŻ również zrobiliśmy sobie prezenty, które jednak wybieraliśmy sami. Tym sposobem dostał ode mnie całe naręcze rzeczy do tatuowania (dopiero się uczy, ale zapraszam na jego instagrama http://instagram.com/brzechy ) a ja poprosiłam o Tangle Teezer oraz paletę róży z Makeup Revolution <3 Oczywiście misiek był niespodzianką :) Mam najwspanialszego mężczyznę na ziemi <3

Szczotka jest świetna, cudownie masuje skórę głowy. Róży jeszcze nie do końca umiem używać, są dobrze napigmentowane i ciężko mi nałożyć ich odpowiednią ilość, ale wszystko jeszcze rozpracuję :)
Czy coś jeszcze? Z postanowień na pewno chcę pojechac na koncert Skrillexa w lutym i w tym roku zrobić sobie tatuaż na jakimś konwencie. Przyziemnie, ale liczy się :)

Enjoy