środa, 19 listopada 2014

Coś dla siebie od siebie

Nie wiem czy jest to spowodowane jesienną chandrą, ale listopad jest zdecydowanie miesiącem pod znakiem przemyśleń i ogólnego doła. Mam dość wszystkiego, najchętniej rzuciłabym pracę i skupiła się tylko i wyłącznie na studiach, ale auto na wodę nie jeździ (niestety!).
W tym miesiącu stwierdziłam również, że kurde, coś mi się w końcu należy. Zawsze te pieniądze jakoś mi się rozpływały nie wiadomo kiedy i na co. Teraz mam przynajmniej namacalne "dowody zbrodni" :) I nie, nie poszalałam za bardzo w Rossmanie. Niestety nie wiedziałam o tej promocji 1+1 i dosłownie dwa dni przed jej rozpoczęciem zdążyłam kupić (mój zdecydowanie ulubiony) podkład oraz tusz do rzęs. Jednak gdy już się o niej dowiedziałam, to stwierdziłam "no jak to, ja nic nie kupię?" i popędziłam do drogerii tuż przy mojej uczelni. No i wyszłam bez niczego. Zrobiłam drugie podejście i tu się udało.


Do tego jeszcze wodoodporny eyeliner z Wibo, ale używam go od dłuższego czasu i stwierdziłam, że nie ma sensu robić zdjęcia :P Wreszcie mam beżową (w sumie wygląda jak biała) kredkę. Jak widać powyżej ładnie kryje. Jeszcze nie wiem jak się dokładnie sprawuje na linii wodnej, ale 5zł nie majątek. Jedyny problem - co ja mam zrobić z tą kredką, jak się ten malujący dziubek skończy? Natemperować? Przecież to jest plastik... Jakoś... wycisnąć? Bo wykręcić się tego dziadostwa raczej nie da...
Dwa matowe lakiery. Fiolet jest ciemniejszy w rzeczywistości niż na zdjęciu - uroki robienia zdjęć przy oknie.
Przy trzecim podejściu znowu wyszłam z pustymi rękami. Dotarła do mnie ta straszliwa i smutna prawda - nic więcej nie potrzebuję z kosmetyków. Za to zdecydowanie potrzebuję ubrań! Takie to kobiece, no nie? Ale serio. Nie mam w co się ubrać. Dlatego też wpadło parę rzeczy do szafy. Nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakieś ubrania...


 Sukienka z C&A za 19.90zł
Bluzka z Sinsay 19.90zł
Bokserka z Sinsay 9.90zł
 Krótsza bluza sięgająca granic pępka z Sinsay za 19.90zł

Jako, że powoli dopada mnie świąteczny szał i już nie mogę doczekać się tych wszystkich lampeczek, bombeczek, łańcuchów, śnieżynek, nie mogłam przejść obojętnie obok kilku rzeczy :)

 Leggingsy z Pepco 19.90zł

 Bamboszki z Pepco 9.90zł
To ma chyba pełnić rolę świecznika, bo w tym ciepłym kubraczku jest zwykła przezroczysta szklanka. Z Pepco za 2.99zł

Dodatkowo zainwestowałam w biżuterię, już zaakceptowaną przez mojego TŻ. Jeśli o to chodzi, jest dość wybredny - żadnych cyrkonii, koraliczków półprzezroczystych, nic świecącego, rzadko co mu się spodoba wiszącego. Przy okazji chwalę się tragusem, który łaskawie zdecydował się jednak zagoić po jakiś... 2-3 miesiącach (uszy mi się strasznie długo goją, ze wszystkimi kolczykami miałam problem). Wykonany na Cropp Tattoo Konwent w Gdańsku :) W przyszłym roku na pewno muszę wziąć więcej pieniędzy, to i pewnie z nowym tatuażem wrócę :)


Wszystko z Pepco i z tego co kojarzę, to wszystko było za 4.90zł :) Można dobrze wyglądać za grosze? Można :)


Piotr i Paweł w Porcie Łódź chyba znowu zdecydował się wrócić do Yankee Candle, jednakże sprytnie nie podał cen wosków. Myślę, że gdybym ją wcześniej znała, to nie zdecydowałabym się na zakup. Jednak sądząc naiwnie, że nie będą kosztować więcej niż 5zł (w końcu zawsze płaciłam za nie mniej), wrzuciłam moje dwa ulubione kwiatowe zapachy i podreptałam do kasy. Trochę mi mina zrzędła, kiedy za paczkę makaronu (3zł) i dwa woski kasjerka poprosiła o prawie 20zł.


+BONUS! Mam nowe zwierzątko w domu :)
Do sporego już i tak grona (dwa psy, dwa koty) dołączyła agama brodata :) A właściwie dwie agamy, bo mój brat też ma swoją. Miały być dwie samiczki, ale na 95% jego agama jest samcem... W każdym razie poznajcie Cytrynkę (i moją twarz - w końcu :P), około 2 i pół miesięczną straszliwą wiercipiętę i ciekawskiego żarłoka ;)

Enjoy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz