wtorek, 2 kwietnia 2013

Gosh czyli wydłużone rzęsy?

Moja zdobycz z promocji na drogeriamarzen.pl, dwie mascary w cenie jednej (bodajże 30zł). Mowa o Gosh Amazing Length'n build.

AMAZING LENGTH’N BUILD MASCARA
Podstawowy kosmetyk dla każdej kobiety. Wydłużający tusz do rzęs zaopatrzony w unikalną szczoteczkę oddzielającą i wydłużającą rzęsy. Tusz zawiera nawilżający panthenol, który uelastycznia rzęsy, zapobiegając ich łamaniu oraz woski roślinne, zapobiegające wysuszeniu, które gwarantują elastyczne i mocne rzęsy. Tusz można nakładać kilkoma warstwami.
Dostępna w kolorach: Black, Dark Brown, Electric Blue. Posiada unikalną szczoteczkę, która oddziela rzęsy dając efekt wydłużenia i pogrubienia. Zawiera uelastyczniający rzęsy pantenol i odżywiające je woski roślinne.

Pojemność: 10ml
 
 Szczoteczka zwykła, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ale chyba właśnie przez ten brak udziwnień bardzo dobrze nakłada mi się tę mascarę. Mój kolor, jak widać, czarny. Pierwsza wartstwa to delikatne zabarwienie. Ok, to jest czarny, ale nie jak węgiel. Rzęsy wydłużone, efekt jest naprawdę jak dla mnie subtelny. Przy drugiej warstwie można poszaleć. I właśnie to lubię w tym tuszu - mogę nim robić co tylko chcę. Mam ochotę na delikatny "no makeup makeup" - no to bach, Chcę mocniej podkreślić rzęsy - ok, nie ma sprawy.
Jak wygląda reszta? Wytrzymuje u mnie caaały dzień, łatwo się go zmywa. Z osypywaniem bywa różnie. Raz pamiętam po 2 czy 3h miałam czarne kropeczki pod oczami, ale był t jeden jedyny taki niezbyt fajny wyskok ze strony kosmetyku. Zdarzały się dni, gdy się osypywał, a zdarzały się też takie, gdy nic a nic się z nim kompletnie nie działo. Nie uczulił mnie, nosi się go całkiem... no, normalnie :P Czasem zapominam, że mam tusz na sobie ;)
Przejdźmy teraz do zdjęć, a trochę ich jest, bo nie mogłam zrobić jednego dobrego zdjęcia, na którym bym wszystko uchwyciła, więc jest kilka takich w miarę. Aha, dolnych rzęs nie malowałam. A wynika to z tego, że po prostu nie lubię ich malować - taka mała schiza ;P
Powyżej rzęsy nieumalowane. Z góry przepraszam za mróżenie oczu, ale ten śnieg jest straszny, a zdjęcia robiłam przy oknie. Co mogę powiedzieć o swoich rzęsach? Długie są, grube nie bardzo, niby podkręcone, ale w sumie to nie, końcówki są dużo jaśniejsze niż przy powiece.


Jeżeli nie pomyliłam zdjęć (gapa xD) to tak wygląda jedna warstwa. Całkiem ok, bez szału. Chcę delikatny makijaż - no problemo. Sądzę, że mogłabym nawet delikatniej nałożyć tusz ;>


Szał ciał bał łał! Nie no, mi się podoba. Nawet grubsze mimo, iż nikt tego nie oczekuje. Dłuższe są, nikt mi nie wmówi, że nie.
Małe porównanie, czyli lewe oko nieumalowane, a prawe owszem. Różnica jest, sami przyznajcie.

Oceniam go na 4/5
Osypywanie jest dość poważną wadą, w dodatku moje rzęsy na dobrą sprawę wolą specyfik totalnie pogrubiający niż wydłużający, ale naprawdę tak przyjemnie nie nakładało mi się nigdy żadnego tuszu, nawet mojego dotychczasowego ulubieńca One By One Satin Black.

Ok, a teraz jeszcze malutki news'ik: dorwałam wreszcie miętowy lakier od Siouxie! Tym samym ogłaszam wszem i wobec, iż skompletowałam całą kolekcję blogerskich lakierów od Wibo! No może jakoś rewelacyjnie się ich nie nakłada, ale nie są totalnym koszmarkiem ;)
Przepraszam za ciszę na blogu, ale niestety pewne wydarzenia nie pozwalają mi bywać tu tak często, jak bym chciała. Jednak postaram się nadrobić, w głowie pełno pomysłów! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz