środa, 27 marca 2013

Wszyscy mają coś z Donegal...

 ... mam i ja! Dzisiaj przyszła do mnie paczka. Macam, macam... Wydawała mi się jakaś taka inna niż wszystkie do tej pory. Otwieram i cóż, widok ukazujący się moim oczom trochę mnie zniesmaczył.
Folia bąbelkowa? Czy to Ty? Koperta z folią, ok, ale dla mnie troszkę za mało jak na zabezpieczenie produktów przed urazami. Wszyscy wiemy jak kurierzy przewożą paczki. Nie czepiam się tak bardzo, gdyż zamówiłam rzeczy średnio mogące się uszkodzić, ale niesmak pozostaje. Przejdźmy jednak do meritum.
 Klej do sztucznych rzęs i kępki. Nie jestem jakąś amatorką sztuczniaczków, mam jedną parę, której nigdy nie miałam na sobie. Aczkolwiek fajnie byłoby przy jakimś niecodziennym wyjściu urozmaicić czy podkreślić makijaż dłuższymi trzepotkami (strasznie spodobało mi się to słowo - trzepotki :D).


Moje trzy, strasznie taniutkie urozmaiconka do manicure. Igiełki. Jak widać brązowe, złote i różowe. Zobaczymy czy w ogóle kiedykolwiek ich użyję.
Małe zbliżonko, które pewnie w powiększeniu będzie nieziemsko rozmazane, gdyż mój telefon dysponuje aparatem niczym w iPhone, bo aż 1.3 (albo 2.0, nie pamiętam). Jak to igiełki: mieniące się, podłużne, cieniutkie, malutkie. Przesłodkie i urocze.
 Potem trafiłam na tego cudaka. Kolejna koperta z folią bąbelkową. I kolejne śliczności, którym nie mogłam się oprzeć.
 Dwa lakiery. Jak to w swoim zwyczaju ma mój telefon, kolory są przekłamane. Jaśniejszy pan z lewej nie jest szary, ale jest to zwykła perłowa biel. Ma w sobie złote drobinki. Kolor Pearl Dust. Na spodzie lakieru nr 14.
Lakier z prawej strony to nie brudny róż, ale bardzo ładny, delikatny różowo-brzoskwiniowy kolor. Bardzo podobny do lakieru Peaches and cream od TheOleskaaa z Wibo, ale jest troszkę jaśniejszy. Można powiedzieć, że w nim jest zdecydowanie więcej cream ;) Kolor to French Pink, na spodzie numerek 12.

O co mi chodzi z tym zdjęciem? Chciałam pokazać jak malutkie są te lakiery. Mają po 6ml każdy. Jak to się ma do ceny? Hm, 6.99zł to w sumie nie taka tragedia. Od razu mówię, że ich nie używałam, więc nie wiem jak to porównanie ma się do jakości. Szczerze to spodziewałam się czegoś, na widok czego zrobie wielkie oczy i wydam z siebie przeciągłe "woooooow". Cóż, na razie nic więcej nie powiem, bo muszę je przetestować.





Co z Nail Therapy?
Jako, że kupiłam tyle lakierów, muszę się usprawiedliwić czemu właściwie do tej pory na blogu był tylko jeden manicure. Jak pisałam, zaczęłam używać odżywki Eveline 8w1. Efekty?

Paznokcie przed (albo jakoś po 2-4 dniach, nie pamiętam):


Paznokcie po:

Nie, nie pomyliłam się w kolejności. Podczas stosowania odżywki połamały mi się paznokcie. Trochę odrosły i bach! Po paznokciach. Tych spektakularnych efektów, na które liczyłam też nie było. W dodatku moje paznokcie, które nigdy się nie rozdwajały, zaczęły się rozdwajać... Ostatnim zdaniem motywuję moją decyzję o odstawieniu odżywki po 10 dniach. Po takim czasie nie ma efektów? Cóż, efekty były - niestety negatywne. Przykro mi, ale długo likwidowałam rozdwajającą się płytkę paznokcia. Gdy w końcu mi się to udało, przyszedł taki potworek i zrobił mi to samo. Nie, dziękuję, wystarczy. Ja osobiście nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze wrócę do 8w1, zastanowię się. Może kiedyś. Na razie niech sobie czeka w spokoju w moim pudełeczku z lakierami. Teraz pora na SOS! Zobaczymy jak się spisze. Na razie jestem zadowolona - 5 dzień, paznokcie grubsze, nic się nie rozdwaja, nie łamie - jest ok. Ale zobaczymy co dalej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz