czwartek, 12 kwietnia 2018

Recenzja/Pierwsze wrażenie Lovely Choco Bons Eyeshadow Palette

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją drugiej paletki od Lovely - Choco Bons. Recenzja pierwszej, Peach Desire jest już na blogu (klik!). Dzisiaj przyjrzymy się bliżej siostrze :)


Tak paletka wygląda z zewnątrz. Przezroczyste wieczko, napis Choco Bons, logo Lovely. Dość tandetnie wykonane :P Plus za to, że od razu widzimy jakie kolory zawiera paletka, nie musimy jej otwierać, żeby sprawdzić co tam w trawie piszczy (irytujące w paletkach Sleeka...).




Tym razem nie wyjęłam pacynki i dumnie leży w paletce xD Na każdym cieniu mamy wytłoczonego cukierka, a zapach.. hm.. O ile przy Peach Desire się zachwycałam, tak tutaj mnie on drażni. Jakby to opisać? Pamiętacie jak za czasów dzieciaka bardzo chciałyście napić się kakao od Nestle/Nesquicka? Bo tak cudownie pachniało i super smakowało? Na co babcia/mama/ktoś z rodziny podawał Wam najgorsze jakościowo ścierwo, bo "na ryneczku było za 2 złote, a to Twoje olaboga za pińć zeta!". No to właśnie tutaj mamy taką sytuację jeśli chodzi o zapach. Najgorszy wyrób czekoladopodobny pachnie o niebo lepiej. Na szczęście nie jest aż tak intensywny...
W paletce nie znajdziemy żadnego połyskującego cienia, wszędzie mat. Cienie ułożone od najjaśniejszego do najciemniejszego. Kolory piękne <3






Paleta zacna, prawda? Nie używałam tylko czarnego cienia, więc na jego temat się nie wypowiem. Cienie od najjaśniejszego do fioletu rozcierają się jak marzenie, pięknie ze sobą łączą, pigmentacja marzenie. Maty mają przyjemną formułę, nie jest to na szczęście sucha kreda :) Jeśli chodzi o granatowy... Mam bardzo mieszane uczucia. Bardzo blednie przy aplikacji i próbie roztarcia. Na szczęście nie aplikowałam go na inny cień - obawiam się, że robiłby dziury. Szkoda, że po tak dobrze zapowiadającej się całości trafił się taki gagatek. Z drugiej strony - to tylko jeden cień i, heloł, Lovely!


A takie coś artystyczne zmalowałam przy pomocy tychże cieni :) Mam tylko jedno zdjęcie, bo zaczęło mi mocno łzawić - po jednej fotce (szczęście, że wyszła ostra, bo nie miałabym czego Wam pokazać) cały makijaż zamienił się w jedną wielką plamę :( Ten delikatny błękitny kolor na dolnej powiece - to jest właśnie ten granatowy... ech...

A Wy? Macie? Kochacie? ;)

xoxo



piątek, 6 kwietnia 2018

Co warto kupić w Rossmannie na promocji -49/55%?

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj będę się posiłkować zdjęciami z internetu, musicie mi to wybaczyć. Niedługo zacznie się wielce wyczekiwana przez wszystkich promocja w Rossmannie, toteż mam dla Was taki szybki post z rzeczami, które ja używałam i mi się sprawdziły :) Nie są to drogie kosmetyki, a z proponowanymi zniżkami dostaniecie co poniektóre za grosze.

UWAGA! Poniższe kosmetyki mi się sprawdziły, dlatego je polecam. Nie mogę Wam zagwarantować, że również się z nimi polubicie. Ponadto wielu rzeczy nie testowałam, w związku z tym nie znajdziecie tutaj żadnego korektora (Revlon wypada u mnie bardzo słabo, Kobo i Catrice są w Naturze).


Colortattoo od Maybelline w kolorze Creme de nude nr93. Cień w kremie, ale mi rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod cienie.


Jedyny podkład drogeryjny, jaki mogę polecić. Eveline Liquid Control HD. Krycie: jedna warstwa daje lekkie, bardzo naturalne, natomiast druga - coś między średnim a mocnym.


Najlepszy eyeliner w tej formie, jaki miałam. Piękna czerń, trwały jak na niewodoodporny produkt, no i cudownie matowy! Eveline Celebrities.


Matowe pomadki w zestawie z konturówką od Lovely. Bardzo się z nimi polubiłam. Konturówka jest przyjemnie masełkowata, natomiast pomadka daje bardzo ładny, matowy efekt, który u mnie długo się utrzymuje. Lovely K Lips kit.


Jestem wręcz pewna, że nikt się tak nie zakoleguje z tym trio o twarzy tak, jak ja :D Jedyne kóleczko, którego nie używam, to to najciemniejsze. Sądzę jednak, że jeśli się tylko opalę, będzie bardzo ładnie prezentować się na kościach policzkowych. W środkowym, takim herbacianym kółeczku nie ma za wiele drobin, toteż ja śmiało używam go jako róż do policzków. U mnie sprawdza się on bardzo dobrze, bo mam niestety ciężką rękę do róży, a ten po krótkim czasie blednie na twarzy, pozostawiając lekkie muśnięcie kolorem. Rozświetlacz jak to rozświetlacz - przyzwoity blask :) Lovely Nobody's Perfect

Ta mascara to jest moja "bezpieczna przystań" - zawsze jak się zdenerwuję na jakiś tusz, potulnie wracam do mojego ukochanego, idealnego Maxa :) Nie, to nie jest mascara, która sprawi, że Wasze rzęsy będą wyglądały jak przedłużone metodą miliard D do miliona D. Jest w porządku i tyle :) Max Factor 2000 Calorie.


Bardzo przyjemna paletka cieni do powiek od Wibo. Myślę, że nie trzeba jej przedstawiać. Bezpieczne cienie, o przyjemnej pigmentacji, łatwe w rozcieraniu, przydatne zarówno do dziennego, jak i mocniejszego makijażu. Wibo Neutral Eyeshadow Palette.



Moje kolejne, ukochane trio do konturowania. Bronzer już dobija dna, róż absolutnie skradł moje serce - cudowny prosiak ze złotymi drobinkami, ach! Rozświetlacz też jest w porządku, chociaż nie do tego różu, bo rozświetlacz jest chłodny, a róż ciepły, więc no... dziwnie to wygląda :) Wibo 3 steps to perfect face contour kit



Absolutny ulubieniec jeśli chodzi o sypkie, transparentne pudry. Ładnie matowi, nie ciastkuje się, zapach co prawda mocno perfumowany, ale do zniesienia. Delikatnie bieli twarz :) Wibo Fixing powder



Jeśli jeszcze dostaniecie to cudo i jesteście jak ja maniaczką rozświetlaczy, polecam gorąco! Same ochy i achy. Minusy? Są dwa kolory, których nijak nie użyjemy na "kaukaskiej" urodzie - złoty i brąz, a świecą jak nie powiem co psiego :P Pamiętajmy jednak, że spokojnie możemy tych produktów używać jako cienie do powiek ;) Wibo Strobing make up shimmers kit




Dwie moje ukochane paletki od Lovely <3 Recenzja Peach Desire jest już na blogu, za recenzję drugiej na dniach się wezmę ;)



Bardzo przyjemny prasowany puder. Max Factor Creme Puff pressed powder


Ode mnie to tyle :) Same w sumie tanioszki, no ale skoro są dobre jakościowo, to czemu ich nie chwalić? :)
Małe wyjaśnienie - ani wszechobecny L'Oreal True Match, ani Maybelline coś tam z matem, ani nawet revlon colorstay - nie sprawdzają mi się, a to, co robią z moją twarzą woła o pomstę do nieba. Jestem w trakcie testów podkladu Maybelline Fit Me, wobec czego nie umieściłam ich tutaj.

xoxo


wtorek, 3 kwietnia 2018

Różowe złoto, czyli makijaż cutcrease z MUR Rose gold

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę z makijażem wykonanym czekoladową paletką od Makeup Revolution Rose Gold. Paletka ta jest "inspirowana" cieniami od Hudy. 

Dzisiaj niestety bez swatchy, ale sądzę, że makijaż powie sam za siebie :) Pigmentacja tej palety to istny raj <3 Cienie rozcierają się jak masełko, a te foliowe przepięknie błyszczą. Mała uwaga - przy nakładaniu foliowych cieni polecałabym aplikację palcem bądź mokrym pędzlem. Paluchami wyglądają zacniej :D Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to brak jasnego cielistego/beżowego/jasnego koloru. Takiego, który możemy dać na całą powiekę. Niestety obecny w palecie prostokąt jest za ciemny i za żółty.





Wybaczcie nieciekawe zdjęcia, coś mi wtedy nie poszło :P Nie jestem mistrzem fotografii ani nie mam takiego zmysły artystycznego, który pozwoliłby mi ocenić, czy zdjęcie jest ładne czy nie :D

Przechodząc do makijażu, wszystkie cienie użyłam z tej paletki. No, może oprócz jasnego cienia pod łukiem brwiowym. Niestety nie pamiętam co to było, ale najprawdopodobniej matowy cielak lub jogurt z Glam shopu (moje ulubione cienie na całą powiekę). Brwi niestety nie chciały mi w ogóle wyjść, więc się wkurzyłam i walnęłam grubą krechę xD Oczywiście "pomadą" od Avon. Eyeliner to Inglot, jako baza poszedł pierwszy lepszy korektor. Rzęsy chińskie :)







Jak Wam się podoba moja propozycja? :) Ja jestem zakochana w tej palecie i na pewno będę po nią często sięgać :)

xoxo


czwartek, 29 marca 2018

Czekolada Marmolada, czyli hybryda od neess

Witajcie Kochani :*

Zebrałam się w sobie i przesłałam zdjęcia na laptopa. Zaczynamy więc reaktywację, zdjęć mam na cztery kolejne posty, także mam nadzieję, że zapał mnie nie opuści :)

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam nie takiego małego gagatka w postaci hybrydy. Jak wiadomo po tytule, jest to hybryda od bliżej mi nieznanej firmy neess w kolorze Czekolada Marmolada. Hybrydę kupiłam w drogerii Natura, ale za ile - zabijcie mnie, nie pamiętam. Myślę, że coś około 20zł, czyli cena taka raczej standardowa, jak na hybrydy :)



Kolor prezentuje się naprawdę zacnie, taki... mój :)





Pierwsze zdjęcie było przy świetle sztucznym, robione późnym wieczorem. Pozostałe w świetle powiedzmy, że dziennym - u mnie w pracy, przy czym na sobą mam olbrzymie okno.

Wszystko byłoby super, gdyby nie dwie rzeczy. Po pierwsze, żeby uzyskać pełne , ładne, jednolite krycie, trzeba nałożyć minimum trzy warstwy. Po drugie pędzelek jest fatalny, plastikowe włoski strasznie się kruszą, pozostawiając małe czarne bobki. Dodatkowo jest przez to postrzępiony, także trzeba się skupić przy malowaniu, żeby uzyskać równą linię przy skórkach. Ja nadal to ćwiczę, bo niezbyt mi ta sztuka wychodzi (albo robię odrost albo zalewam skórki), więc taki mankament nie ułatwia sprawy.

A Wy? Mieliście styczność z tymi hybrydami?

xoxo




wtorek, 12 grudnia 2017

Subtelna wariacja na temat świąt

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj ultrakrótka notka, w której chciałam Wam pokazać makijaż, który ostatnio zmalowałam. Niestety tego dnia nie współgrało ze mną światło. Makijaż w rzeczywistości był bordowy, nie pomarańczowy. Rzęsy też pozostawiają wiele do życzenia. Zdecydowanie nie są udane, mam chyba z 5 innych par "chińczyków" i są o niebo lepsze, a te... No cóż, sami widzicie na zdjęciach. Pasek jest tak bardzo widoczny, a kępki rzęs są tak... plastikowe, że całe rzęsy sprawiają wrażenie mocno niechlujnych, wręcz brudnych.

Wiem, kreska powinna być trochę wyżej. Wszystko przez to, że taśmę przykleiłam zbyt nisko. Nie tak. Optymalnie, żeby połączyć cienie na dolnej powiecie z cieniami na górnej, ale za nisko, żeby namalować kreskę. Mój błąd, ale hej! Ciągle się uczę ;)




Musicie mi wybaczyć, użyłam tylu cieni, że nie jestem w stanie Wam napisać, czego używałam. Na pewno Inglot, Glamshadows, Too Faced, Sleek i trochę Zoevy, ale czy coś jeszcze? Zabijcie mnie, ale nie pamiętam ;)

xoxo