niedziela, 17 czerwca 2018

Recenzja Makeup Revolution Reloaded Iconic Division

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją paletki, która uchodzi za zamiennik Subculture od Anastasia Beverly Hills. Oryginału nie mam, nie dotykałam, nie będzie więc odniesień do niego. Dla przypomnienia, wygląda on tak:

Źródło: https://www.beautybay.com/makeup/anastasiabeverlyhills/subcultureeyeshadowpalette/

A jak prezentuje się paletka od MUR? Ameryki nie odkryję, zaskakująco podobnie ;)




OMG NIEMOŻLIWE, WYGLĄDA PRAKTYCZNIE TAK SAMO xD Tak tak, i właśnie z tego powodu kupiłam paletkę za 20zł, zamiast za 270 :P 

Cienie w tej palecie są naprawdę duże. owszem, w palecie się dość mocno kruszą przy nabieraniu na pędzel, ale przy tej gramaturze aż tak to nie boli. Przy aplikacji cieni na powiekę znaczącego osypu nie zauważyłam. Nawet czarny cień bardzo ładnie przykleja się do powieki. Oczywiście mamy tutaj dwa cienie, które najlepiej nakładać palcem albo wilgotnym pędzlem - zielony połyskujący (odpowiednik Electric) oraz biały opalizujący na różofiolet (odpowiednik Cube). Zielony jest trochę plastelinowy, aczkolwiek ja nie miałam problemu z aplikacją. Mam wrażenie, że trzeba się tego cienia trochę "nauczyć". Ogólnie cienie łączą się ze sobą wspaniale, rozcierają jak marzenie, pigment absolutnie nie traci na intensywności. Samo opakowanie jest tanie, plastikowe. Podoba mi się przezroczyste wieczko, dzięki któremu od razu widzimy, po jaką paletę sięgamy. Z tyłu opakowania, standardowo, najistotniejsze informacje dotyczące m.in. składu, przydatności do "spożycia" xD 

Czas na swatch'e!






Długo zwlekałam z recenzją tej palety. Chciałam się upewnić, że ze wszystkimi cieniami pracuje się dobrze, nie ma żadnej czarnej owcy w tej palecie. Jak można wypowiadać się o całej palecie, robiąc tylko jeden makijaż przy użyciu czterech, no pięciu cieni, podczas gdy cała paleta liczy ich 15? No właśnie. Udało mi się użyć wszystkich przy wykonaniu trzech makijaży :) Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu :*

Oprócz cieni z tej palety, dodatkowo użyłam cienia z GlamShopu Białe Złoto, złotego eyelinera od Golden Rose (ostatni zakup), czarnej kredki od Eveline (nie polecam), fioletowej kredki od Golden Rose nr 520 (tak, wiem, że to lipliner xD), mascara niezmiennie Rimmel Extra Super Lash (usilnie modle się o denko), "pomady" do brwi Avon mark, korektora od Revlon (nie polecam), korektora od Kobo, pudru od Isana, rzęsy standardowo chińczyk :)




xoxo


środa, 16 maja 2018

Majówkowe zakupy - Cocolita

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę po ponad dwutygodniowej nieobecności spowodowanej sesją, z nowym postem.

Zakupy robiłam na e-sklepie cocolita.pl Od razu muszę pochwalić sklep za szybką wysyłkę :) Zamówienie złożyłam 30 kwietnia około godziny 12. Tego samego dnia paczka została spakowana i nadana <3 1 maja było święto, 2 maja poczta przekazywała moją paczkę między placówkami. 3 maja również było święto, jak zapewne wiecie ;o) Ogólnie byłam pewna, że zamowienie przyjdzie do mnie w poniedziałek albo we wtorek - wszyscy wiedzą jaka jest Poczta Polska. Niespodzianka - paczka przyszła do mnie już w piątek 4 maja <3 Jestem zachwycona :) Dla ciekawych: płatność BLIKiem, dostawa Kurier48 Poczta Polska.

Przejdźmy do meritum, czyli...

Co zamówiłam?


Paletkę cieni od Makeup Revolution, czyli Re-Loaded Iconic Division. Kolorystyka mocno "inspirowana" paletką cieni od Anastasia Beverly Hills Subculture. Oczywiście tej palecie poświęcę osobny post, aczkolwiek kto mnie śledzi na Instagramie ten już widział makijaż wykonany właśnie tą paletką. Zanim wrzucę recenzję, postaram się zmalować parę innych makijaży, aby "pomacać" wszystkie kolory. Rzetelność przede wszystkim!
Drugą rzeczą, którą zamówilam, jest złoty eyeliner od Golden Rose - Style Liner Metallic Eyeliner w odcieniu 02. Ach... Jest to przepiękne złoto, bez jakiegokolwiek brokatu. Kryje po prostu jak marzenie <3 Miałam już dość zabawy z duraline i cieniami do powiek. Zresztą, nie oszukujmy się, ni wychodziło mi to najlepiej, a o cienkiej perfekcyjnej linii mogłam zapomnieć. Tutaj z pomocą przychodzi ten apacz :)






No czyż on nie jest wspaniały? <3

Jako gratis dostałam próbkę kremu pod oczy od Resibo :) Jeszcze nie używałam, ale bardzo miły gest ze strony sklepu, że pomyślało o takim małym, przyjemnym szczególiku - brawo!

Zakupy może i małe, ale za to jakie. Ja się jaram niesamowicie i nie mogę się doczekać, aż znowu coś zmaluję tymi gagatkami :)

xoxo


poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Brzoskwiniowo-złoty makijaż na wieczór

Witajcie Kochani :*

Dziś przychodzę z makijażem typu cutcrease w odcieniach brzoskwini i złota :) Na oku mam naklejone sztuczne rzęsy z chińskiego sklepu, eyeliner jest od Eveline (mój ukochany) Celebrities czarny matowy. Cienie są z palet: Peach Desire od Lovely, Zoeva Smoky (najjaśniejszy pod brwią), Makeup Revolution czekoladka Rose Gold, Makeup Revolution Flawless, Inglot nr 39, GlamShadows Matowy Cielak i Mulat. Eyeliner na linii wodnej to Inglot nr 77, tusz do rzęs Rimmel Extra Super Lash (co za głupia nazwa xD), natomiast brwi zrobione za pomocą "pomady" (cień w kremie do brwi) Avon mark. Perfect Brow Creme Gel Pot w odcieniu deep brown.





Zrobiłam zamówienie na cocolita.pl i już się nie mogę doczekać, aż przyjdzie <3 Będzie co pokazywać, może nie ilościowo, ale myślę, że będziecie zainteresowani :)

xoxo




czwartek, 12 kwietnia 2018

Recenzja/Pierwsze wrażenie Lovely Choco Bons Eyeshadow Palette

Witajcie Kochani :*

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją drugiej paletki od Lovely - Choco Bons. Recenzja pierwszej, Peach Desire jest już na blogu (klik!). Dzisiaj przyjrzymy się bliżej siostrze :)


Tak paletka wygląda z zewnątrz. Przezroczyste wieczko, napis Choco Bons, logo Lovely. Dość tandetnie wykonane :P Plus za to, że od razu widzimy jakie kolory zawiera paletka, nie musimy jej otwierać, żeby sprawdzić co tam w trawie piszczy (irytujące w paletkach Sleeka...).




Tym razem nie wyjęłam pacynki i dumnie leży w paletce xD Na każdym cieniu mamy wytłoczonego cukierka, a zapach.. hm.. O ile przy Peach Desire się zachwycałam, tak tutaj mnie on drażni. Jakby to opisać? Pamiętacie jak za czasów dzieciaka bardzo chciałyście napić się kakao od Nestle/Nesquicka? Bo tak cudownie pachniało i super smakowało? Na co babcia/mama/ktoś z rodziny podawał Wam najgorsze jakościowo ścierwo, bo "na ryneczku było za 2 złote, a to Twoje olaboga za pińć zeta!". No to właśnie tutaj mamy taką sytuację jeśli chodzi o zapach. Najgorszy wyrób czekoladopodobny pachnie o niebo lepiej. Na szczęście nie jest aż tak intensywny...
W paletce nie znajdziemy żadnego połyskującego cienia, wszędzie mat. Cienie ułożone od najjaśniejszego do najciemniejszego. Kolory piękne <3






Paleta zacna, prawda? Nie używałam tylko czarnego cienia, więc na jego temat się nie wypowiem. Cienie od najjaśniejszego do fioletu rozcierają się jak marzenie, pięknie ze sobą łączą, pigmentacja marzenie. Maty mają przyjemną formułę, nie jest to na szczęście sucha kreda :) Jeśli chodzi o granatowy... Mam bardzo mieszane uczucia. Bardzo blednie przy aplikacji i próbie roztarcia. Na szczęście nie aplikowałam go na inny cień - obawiam się, że robiłby dziury. Szkoda, że po tak dobrze zapowiadającej się całości trafił się taki gagatek. Z drugiej strony - to tylko jeden cień i, heloł, Lovely!


A takie coś artystyczne zmalowałam przy pomocy tychże cieni :) Mam tylko jedno zdjęcie, bo zaczęło mi mocno łzawić - po jednej fotce (szczęście, że wyszła ostra, bo nie miałabym czego Wam pokazać) cały makijaż zamienił się w jedną wielką plamę :( Ten delikatny błękitny kolor na dolnej powiece - to jest właśnie ten granatowy... ech...

A Wy? Macie? Kochacie? ;)

xoxo



piątek, 6 kwietnia 2018

Co warto kupić w Rossmannie na promocji -49/55%?

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj będę się posiłkować zdjęciami z internetu, musicie mi to wybaczyć. Niedługo zacznie się wielce wyczekiwana przez wszystkich promocja w Rossmannie, toteż mam dla Was taki szybki post z rzeczami, które ja używałam i mi się sprawdziły :) Nie są to drogie kosmetyki, a z proponowanymi zniżkami dostaniecie co poniektóre za grosze.

UWAGA! Poniższe kosmetyki mi się sprawdziły, dlatego je polecam. Nie mogę Wam zagwarantować, że również się z nimi polubicie. Ponadto wielu rzeczy nie testowałam, w związku z tym nie znajdziecie tutaj żadnego korektora (Revlon wypada u mnie bardzo słabo, Kobo i Catrice są w Naturze).


Colortattoo od Maybelline w kolorze Creme de nude nr93. Cień w kremie, ale mi rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod cienie.


Jedyny podkład drogeryjny, jaki mogę polecić. Eveline Liquid Control HD. Krycie: jedna warstwa daje lekkie, bardzo naturalne, natomiast druga - coś między średnim a mocnym.


Najlepszy eyeliner w tej formie, jaki miałam. Piękna czerń, trwały jak na niewodoodporny produkt, no i cudownie matowy! Eveline Celebrities.


Matowe pomadki w zestawie z konturówką od Lovely. Bardzo się z nimi polubiłam. Konturówka jest przyjemnie masełkowata, natomiast pomadka daje bardzo ładny, matowy efekt, który u mnie długo się utrzymuje. Lovely K Lips kit.


Jestem wręcz pewna, że nikt się tak nie zakoleguje z tym trio o twarzy tak, jak ja :D Jedyne kóleczko, którego nie używam, to to najciemniejsze. Sądzę jednak, że jeśli się tylko opalę, będzie bardzo ładnie prezentować się na kościach policzkowych. W środkowym, takim herbacianym kółeczku nie ma za wiele drobin, toteż ja śmiało używam go jako róż do policzków. U mnie sprawdza się on bardzo dobrze, bo mam niestety ciężką rękę do róży, a ten po krótkim czasie blednie na twarzy, pozostawiając lekkie muśnięcie kolorem. Rozświetlacz jak to rozświetlacz - przyzwoity blask :) Lovely Nobody's Perfect

Ta mascara to jest moja "bezpieczna przystań" - zawsze jak się zdenerwuję na jakiś tusz, potulnie wracam do mojego ukochanego, idealnego Maxa :) Nie, to nie jest mascara, która sprawi, że Wasze rzęsy będą wyglądały jak przedłużone metodą miliard D do miliona D. Jest w porządku i tyle :) Max Factor 2000 Calorie.


Bardzo przyjemna paletka cieni do powiek od Wibo. Myślę, że nie trzeba jej przedstawiać. Bezpieczne cienie, o przyjemnej pigmentacji, łatwe w rozcieraniu, przydatne zarówno do dziennego, jak i mocniejszego makijażu. Wibo Neutral Eyeshadow Palette.



Moje kolejne, ukochane trio do konturowania. Bronzer już dobija dna, róż absolutnie skradł moje serce - cudowny prosiak ze złotymi drobinkami, ach! Rozświetlacz też jest w porządku, chociaż nie do tego różu, bo rozświetlacz jest chłodny, a róż ciepły, więc no... dziwnie to wygląda :) Wibo 3 steps to perfect face contour kit



Absolutny ulubieniec jeśli chodzi o sypkie, transparentne pudry. Ładnie matowi, nie ciastkuje się, zapach co prawda mocno perfumowany, ale do zniesienia. Delikatnie bieli twarz :) Wibo Fixing powder



Jeśli jeszcze dostaniecie to cudo i jesteście jak ja maniaczką rozświetlaczy, polecam gorąco! Same ochy i achy. Minusy? Są dwa kolory, których nijak nie użyjemy na "kaukaskiej" urodzie - złoty i brąz, a świecą jak nie powiem co psiego :P Pamiętajmy jednak, że spokojnie możemy tych produktów używać jako cienie do powiek ;) Wibo Strobing make up shimmers kit




Dwie moje ukochane paletki od Lovely <3 Recenzja Peach Desire jest już na blogu, za recenzję drugiej na dniach się wezmę ;)



Bardzo przyjemny prasowany puder. Max Factor Creme Puff pressed powder


Ode mnie to tyle :) Same w sumie tanioszki, no ale skoro są dobre jakościowo, to czemu ich nie chwalić? :)
Małe wyjaśnienie - ani wszechobecny L'Oreal True Match, ani Maybelline coś tam z matem, ani nawet revlon colorstay - nie sprawdzają mi się, a to, co robią z moją twarzą woła o pomstę do nieba. Jestem w trakcie testów podkladu Maybelline Fit Me, wobec czego nie umieściłam ich tutaj.

xoxo